piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział VIII "Początek Miłości"

 Wstałam jak zwykle o 6.00 udałam się do szafy i wyciągnęłam......
----------------------------------------------------------------------------------
Fioletową bluzę z napisem "F*CK BITCHES" i do tego białe rurki. Udałam się do łazienki, po czym ubrałam się i zrobiłam make-up. Makijaż nie był taki jak zawsze, lekki, delikatny, właśnie przeciwnie, zrobiłam sobie czarne kreski, które podkreślały moje niebieskie oczy i nałożyłam fluid. Umyłam zęby i zeszłam na dół. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 6.35. Udałam się do kuchni i jak to już w tradycji czekała na mnie karteczka. Od kogo ? no jak od kogo, jak od mamy " Jestem w pracy do 22, tata w klinice". Nasypałam do miski czekoladowe płatki, które po chwili pływały już w mleku. Zjadłam śniadanie w żółwim tempie. Spojrzałam na zegarek, była już 7.20 więc czas wychodzić. 
Szłam i szłam. Kopałam kamieniem, taki to już mój zwyczaj. Po 25 minutach znalazłam się pod szkołą. Już nie czekała na mnie Sara, co mnie bardzo zabolało. Myślałam, że tylko tak wybuchła i zaraz bd wszystko okey. Myliłam się. Podeszłam do mojej szafki , wpisałam kod i otworzyłam. Na ziemie spadła biała karteczka z napisem "Jeśli coś do mnie czujesz, przyjdź na czwartej przerwie pod drzewo ~Justin". Ne wiedziałam czy iść, czy nie. Miałam jeszcze czas, aby się zastanowić. Zadzwonił dzwonek, udałam się do klasy, w której aktualnie odbywały się moje zajęcia. Był to wos, na którym siedzę z Sarą, gdy mnie zobaczyła zaśmiała się szyderczo i odwróciła wzrok. "Suka" pomyślałam i przeszłam obok. Usiadłam na końcu klasy i słuchałam muzyki przez słuchawki. Tak minęła pierwsza, druga, trzecia i czwarta lekcja. Przez ten czas zastanowiłam się i już wiedziałam czy czuje coś do Justina. Udałam się na wyznaczone miejsce. Z daleka widziałam już sylwetkę szatyna, który opierał swój ciężar ciała o drzewo i spoglądał w dół. Podeszłam bliżej i zasłoniłam mu oczy. 
- Niech zgadnę Kasia ? - spytał, czułam że się uśmiechnął.
- Tak- odpowiedziałam radośnie. On gwałtownie się obrócił i mnie delikatnie pocałował. Nie przeczyłam,  bo mnie już nic nie obchodziło tylko ja i Justin. 
- Więc to jest odpowiedź na moje pytanie ? - spytał lekko zdenerwowany, to można wyczuć w jego głosie.
- Tak skarbie - powiedziałam i musnęłam wargi chłopaka- więc co dzisiaj robimy ?
- Co tylko chcesz księżniczko - odpowiedział i złapał mnie za rękę, kierując w stronę szkoły. Szliśmy tak, trzymając się za rękę i uśmiechając do siebie. Gdy doszliśmy do drzwi szkoły, coś w środku mnie zatrzymało 
- Justin, nie - powiedziałam wystraszona
- Nie bój się, nic się nie stanie - pocieszał mnie. Muszę przyznać, że swoim głosem mnie przekonał. Weszliśmy do szkoły i zobaczyliśmy......

2 komentarze: