Jutro lot mam na południe, więc dzisiaj ….
------
..postanowiłam, że się zabawie. Zadzwoniłam po Emily. Nie wiem czy wam o niej mówiłam? chyba nie. Więc z Emily zakolegowałam się w szkole. Jakoś nie było okazji, żeby wam o tym powiedzieć.
- Hej, laska- powiedziałam uradowana.
- No hej Kasia- odpowiedziała
- idziemy dzisiaj na imprezę !- to brzmiało bardziej jak rozkaz niż jak pytanie. No ale cóż.
- Spoko. O której?- powiedziała zadowolona.
- O 20.00 bd u ciebie.- odpowiedziałam i cieszyłam się =, że nie muszę iść sama.
- Spoko, ja lecę się szykować. Pa - powiedziała i rozłączyła się szybciej, niż miałam powiedzieć "pa". Chyba się musiała bardzo cieszyć. Nie dziwie jej się. Mimo tego jak Justin mnie potraktował nie miałam zamiaru płakać i nie wychodzić z domu. Raz się żyje nie ?. Właśniee...
Uszykowałam się gdzieś po godzinie, więc miałam jeszcze pół godziny do odjazdu. Spojrzałam się jeszcze tylko raz w lustrze i uznałam, że wyglądam bosko. Sorry za samochwałę. Wzięłam jeszcze moją małą, czarną torebkę, do której włożyłam : szczotkę, telefon i najpotrzebniejsze rzeczy. Zbiegłam na dół po schodach, co nie było łatwe na 13 centymetrowych szpilkach. Żeby być piękna trzeba cierpieć. Powiedziałam sobie w myślach i kąciki moich ust powędrowały ku górze. Weszłam do salonu, w którym zastałam rodziców.
- Hejka, idę na imprezę, wrócę nad ranem.- powiedziałam
- Dobrze, ale uważaj na siebie- odparła moja mam z uśmiecham malowanym na ustach- i baw się dobrze- dodała.
- Ok, i będę na siebie uważać - odparłam i rzuciłam krótkie "pa" po czym udałam się do garażu, po moje czarne BMW. Odpaliłam silnik i ruszyłam w stronę domu Emily. Po 15 minutach byłam już na miejscu. Puściłam jej sygnał żeby już wyszła. Po 2 minutach wyszła uśmiechnięta od ucha do ucha. Wyglądała bardzo ładnie.
- Hejka- rzuciła kiedy znalazła się w samochodzie.
- No heeeeej- przeciągnęłam zadowolona "e"- więc jak gotowa trochę poszaleć?- spytałam unosząc brwi do góry.
- Jak najbardziej- powiedziała i uśmiechnęła się. Po 15 minutach byłyśmy na imprezie. Po drodze rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Klub do którego przyjechałyśmy nazywał się "Siedem minut w niebie" . Skąd ta nazwa ? Stąd, że gra się tam w butelkę i na kogo wypadnie, ten z wybraną osobą idzie na siedem minut do schowka. ;) hahah
- No to wkraczamy do akcji - uśmiechnęłam się. Nie było nikogo znajomego więc wypiłyśmy po parę drinków, tańczyłyśmy i poszłyśmy zagrać w butelkę. Wypadło na mnie i zawiązali mi oczy i wybranej osobie i zaprowadzili do schowka. Zdjęłam opaskę i ujrzałam.....
------------------------------------------
Podziękujcie hejterom, że nic nie dodawałam. Ale WRÓCIŁAM i zostaje. Więc czekajcie na następny rozdziała macie mojego twittera @Kasiaaa33
You Want Me ♥
czwartek, 11 lipca 2013
wtorek, 25 czerwca 2013
Rozdział XVI "Głupie zauroczenie"
wtedy drzwi od mojego pokoju się
otworzyły w nich stanął Justin....
…..Miałam mentlik w głowie, nie wiedziałam co robić.
Kochałam go i to bardzo, ale to co zrobił było silniejsze niż uczucie jakim go
darzyłam. Właśnie darzyłam. Stałam tak na balkonie i odwróciłam od niego głowę,
w oczach miałam już łzy, które pokazywały to jak cierpię. Miałam go w
dupie, nie chciałam już jego znać, ale
go kochałam. Nie wiem co by było gorsze, zabić się czy żyć z nim po sąsiedzku.
Chyba to pierwsze, nie będę poddawać się przez takiego dupka.
- Słuchaj, ja, nie wiem, ja już nic nie wiem- odpowiedział
na jednym wydechu.
- Co ty tu kurwa nie wiesz?- spytałam wkurzona
- No bo na początku nic do ciebie nie czułem- powiedział
podchodząc do drzwi, które prowadziły na balkon.
- Aha, czyli po co to wszystko było, po co ten twój występek
w telewizji, po co ze mną siedziałeś w szpitalu. Po co ? Pytam się- mówiłam
cała zalana łzami, nie patrząc na Justina, bo wiedziałam, że mogę ulec jego
wzrokowi i wszystko mu wybaczyć i to byłby najgorszy błąd w moim życiu.
- Sam już nie wiem, wysłuchaj mnie proszę.- powiedział
błagalnym głosem
- masz 5 minut- odpowiedziałam szorstko
- Na początku, gdy się poznaliśmy było mi głupio, że zastałaś
mnie na przywitanie w takiej sytuacji, z czasem chciałem Cię przeprosić i mi to
wybaczyłaś, wiem myślałem, że to tylko przyjaźń, że nic z tego nie będzie, nie
chciałem nawet żeby wyszło, lecz z biegiem czasu Cię pokochałem, ale nie byłem
pewny swoich uczuć. Wiem mówiłem te wszystkie rzeczy typu „Kocham Cię” i takie
tam ale nie byłem tego pewny, teraz wiem, że było to tylko gówniarskie zauroczenie-
powiedział i patrzył na moją reakcji.
- Zauroczenie ? Powiadasz. To po co mnie rozkochiwałeś w
sobie. Po co ? Myślałam, że mnie
kochasz, a ty co zauroczyłeś się ? Jaka
ja byłam głupia – powiedziałam patrząc w dal.
- Nie jesteś głupia, po prostu ja nie jestem gotowy na taki
związek- powiedział
- Nie jesteś gotowy ? A na seks z Sarą zawsze i wszędzie
jesteś gotów ? żałosne- powiedziałam- na początku jak Cię nie znałam miałam
Ciebie za autorytet, ale widzę, że ty masz wszystko gdzieś, Gwiazdorek się
znalazł !- niemalże to wykrzyczałam i
wtedy na niego spojrzałam, a on nie wiedział co robić, był ode mnie jakieś pół
metra i patrzył na mnie tymi swoimi patrzałkami. Wtedy wpił się nachalnie w
moje usta a ja oddałam się chwili. Jednak
w pewnym momencie się ogarnęłam
- Wyjdź!-wykrzyczałam
- Ale.. nie wyjeżdżaj – powiedział
- Niby czemu ? moje życie, żegnaj – powiedziałam i otworzyłam
mu drzwi wyjściowe z mojego pokoju
- Cześć- uśmiechnął się lekko i wyszedł. Miałam już go
dosyć, trudno się mówi, jeszcze nie jeden zawód miłosny będę miała, muszę być
silna. Jutro lecę do Polski, do moich sióstr, one na pewno mi pomogą, z resztą
zawsze pomagały. Wróciłam do pakowania się, przy czym wycierałam łzy.
„Ja go naprawdę kocham, a on się zauroczył ? Jaka ja jestem
głupia, co ja sobie myślałam, że taka Gwiazdka jak Justin Bieber ma prawdziwe
uczucia? Nieźle sobie namieszałam nim w głowie, i postanowiłam się zabawić .
Jutro lot mam na południe, więc dzisiaj …..
Przepraszam, że tyle nie pisałam, ale nie miałam weny.
środa, 19 czerwca 2013
Rozdział XV "Koniec Nas na zawsze"
- Tak, bardzo ją kocham- wtedy wyłączyłam telewizor, bo za wiele faktów jak dla mnie i mój telefon zaczął wibrować, był/a to.....
----------------------------
Była to Sara, ta suka pomyślałam gdy zobaczyłam jej imię na wyświetlaczu. Nawet nie wiem po co mam jej numer no ale... Nacisnęłam zieloną słuchawkę
- ojejku ale Bieber liże ci dupę- powiedziała śmiejąc się. Słyszałam jeszcze śmiechy innych dziewczyn, zapewne była z tymi plastikami.
- Nie liże tylko mnie kocha, a ciebie nikt nigdy nie pokocha, bo jesteś ostatnią zdzirą- powiedziałam delikatnie śmiejąc się do telefonu.
- Ohh, tak? To czemu Justin przychodzi do mnie się "odstresować"- powiedziała akcentując ostatnie zdanie. Nie wiedziałam co powiedzieć, głupio się poczułam.
- Ta uważaj bo Ci uwierzę- powiedziałam lekko przestraszona
- No to uwierz, jeśli nie jesteś pewna, Justin przyjedzie do mnie dzisiaj o 18.00- powiedziała śmiejąc się- więc możesz się sama o tym przekonać.
- nie skorzystam- powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
Nie wiem co mam sobie myśleć, a jeśli Sara mówi prawdę, jeśli Justin naprawdę mnie zdradza. Takie myśli obijały się o moją głowę w tamtym momencie. Nie wiem co robić jest 17.30 więc niby za pół godziny u Sary ma być Bieber. Wyznał mi miłość przed milionami ludzi na antenie, a teraz dowiaduje się, ze rzekomo mnie zdradza z Sarą. Zdecydowałam się podejść pod jej dom. Jeśli okaże się, że Bieber zjawi się u niej to z nami koniec. Jeśli nie wybaczę mu. Niech stanie się to co się ma stać. Mówiłam sobie w myślach. Po dwudziestu minutach byłam pod domem Sary. Z tego co wiem to jej rodzice wyjechali na miesiąc za granice, więc sama gospodarowała domem.Wróćmy do rzeczywistości.
Stoję właśnie pod domem Sary, za krzakami. Jest godzina 17.58 czyli Justin ma jeszcze dwie minuty. Wybiła 18, jeszcze go nie było 18,03, nic, 18.05 podjeżdża jego samochód. Serce waliło mi jak dzwon w kościele, a moja twarz była cała zalana łzami. Wyszedł ubrany na fioletowo, ze suprami na nogach i fullcap'em na głowie. Gdy Sara go zobaczyła, od razu wybiegła się z nim przywitać. Jak się przywitali ? no jak ? Kurwa przytulili się jak gdyby nigdy nic i Sara go namiętnie całowała. Myślałam o samobójstwie. Jak on mógł mi to zrobić. Cham jeden. Pomyślałam i wyszłam zza krzaków, a ci dalej się całowali. Podeszłam bliżej nich i powiedziałam.
- O hej gołąbeczki, szczęścia i wytrwałości Wam kochani życzę. - już odchodziłam, ale coś mnie jednak zatrzymało, musiałam coś powiedzieć- A i Bieber ja Ci nie dawałam tego co ona?Dziękuje skarbie za wszystko.- powiedziałam i poszłam, a Bieber stał i nie wiedział co powiedzieć, jak on śmiał, juz nigdy mu tego nie wybaczę, sukinsyn.
- Kasia poczekaj- wydarł się głos z tyłu.
- Proszę !- powiedział Bieber
- Ha i ty jeszcze masz czelność ?
- to nie tak jak myślisz skarbie-powiedział i płakał
- no to powiedz mi jak ? bo już sama nie wiem, a tak poza tym to wracaj do twojej suki, bo ci ucieknie i nici z seksu- odwróciłam się na pieńcie i poszłam dalej. Już mnie on nie obchodził, niech sobie robi co chce. Fakt bolało mnie to, ale jakoś uda mi się to przeżyć. Ja mam już wolną rękę, mogę robić to co mi się podoba. Koniec z nim i z wszystkimi wokół, może wyjadę na kilka dni do Polski ? Do sióstr ? Tak, tak będzie najlepiej. Nie chciałam patrzeć nawet w okno w moim pokoju. Wszystko by wróciło.
Weszłam do domu po tym ciężkim "spacerze". I od razu poszłam do mamy, o dziwo była w domu.
- Hej, mamo?
- tak
- mam do ciebie pytanie - powiedziałam uśmiechając się najładniej jak potrafiłam, chodź moje serce było rozbite na milion kawałków z powodu jednej głupiej osoby.
- słucham
- Czy mogę pojechać na kilka dni do Polski, prosze - powiedziałam błagalnym głosem
- Jasnee, możesz, przecież masz tam siostry- powiedziała uśmiechając się- a kiedy chcesz jechać?
- Jutro - powiedziałam a ona tylko kiwnęła głową i powiedziała,że zamawia mi bilety, a ja mam się iść spakować. Zrobiłam to o co mnie prosiła. Gdy weszłam do pokoju w oknie siedział zapłakany Justin.
- Teraz to płacze, a jak to robił to nie myślał- powiedziałam sama do siebie po cichu, a Bieber chyba mnie zobaczył, bo usiadł bliżej okna i patrzył co robię. Ja gdyby nigdy nic wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. On gdy to zobaczył nie wiedział, co zrobić. Po chwili w pokoju już go nie było. Nie przejmowałam się tym. Wyszłam na balkon się zrelaksować. Wtedy drzwi od mojego pokoju się otworzyły w nich stanął Justin....
----------------------------
Była to Sara, ta suka pomyślałam gdy zobaczyłam jej imię na wyświetlaczu. Nawet nie wiem po co mam jej numer no ale... Nacisnęłam zieloną słuchawkę
- ojejku ale Bieber liże ci dupę- powiedziała śmiejąc się. Słyszałam jeszcze śmiechy innych dziewczyn, zapewne była z tymi plastikami.
- Nie liże tylko mnie kocha, a ciebie nikt nigdy nie pokocha, bo jesteś ostatnią zdzirą- powiedziałam delikatnie śmiejąc się do telefonu.
- Ohh, tak? To czemu Justin przychodzi do mnie się "odstresować"- powiedziała akcentując ostatnie zdanie. Nie wiedziałam co powiedzieć, głupio się poczułam.
- Ta uważaj bo Ci uwierzę- powiedziałam lekko przestraszona
- No to uwierz, jeśli nie jesteś pewna, Justin przyjedzie do mnie dzisiaj o 18.00- powiedziała śmiejąc się- więc możesz się sama o tym przekonać.
- nie skorzystam- powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
Nie wiem co mam sobie myśleć, a jeśli Sara mówi prawdę, jeśli Justin naprawdę mnie zdradza. Takie myśli obijały się o moją głowę w tamtym momencie. Nie wiem co robić jest 17.30 więc niby za pół godziny u Sary ma być Bieber. Wyznał mi miłość przed milionami ludzi na antenie, a teraz dowiaduje się, ze rzekomo mnie zdradza z Sarą. Zdecydowałam się podejść pod jej dom. Jeśli okaże się, że Bieber zjawi się u niej to z nami koniec. Jeśli nie wybaczę mu. Niech stanie się to co się ma stać. Mówiłam sobie w myślach. Po dwudziestu minutach byłam pod domem Sary. Z tego co wiem to jej rodzice wyjechali na miesiąc za granice, więc sama gospodarowała domem.Wróćmy do rzeczywistości.
Stoję właśnie pod domem Sary, za krzakami. Jest godzina 17.58 czyli Justin ma jeszcze dwie minuty. Wybiła 18, jeszcze go nie było 18,03, nic, 18.05 podjeżdża jego samochód. Serce waliło mi jak dzwon w kościele, a moja twarz była cała zalana łzami. Wyszedł ubrany na fioletowo, ze suprami na nogach i fullcap'em na głowie. Gdy Sara go zobaczyła, od razu wybiegła się z nim przywitać. Jak się przywitali ? no jak ? Kurwa przytulili się jak gdyby nigdy nic i Sara go namiętnie całowała. Myślałam o samobójstwie. Jak on mógł mi to zrobić. Cham jeden. Pomyślałam i wyszłam zza krzaków, a ci dalej się całowali. Podeszłam bliżej nich i powiedziałam.
- O hej gołąbeczki, szczęścia i wytrwałości Wam kochani życzę. - już odchodziłam, ale coś mnie jednak zatrzymało, musiałam coś powiedzieć- A i Bieber ja Ci nie dawałam tego co ona?Dziękuje skarbie za wszystko.- powiedziałam i poszłam, a Bieber stał i nie wiedział co powiedzieć, jak on śmiał, juz nigdy mu tego nie wybaczę, sukinsyn.
- Kasia poczekaj- wydarł się głos z tyłu.
- Proszę !- powiedział Bieber
- Ha i ty jeszcze masz czelność ?
- to nie tak jak myślisz skarbie-powiedział i płakał
- no to powiedz mi jak ? bo już sama nie wiem, a tak poza tym to wracaj do twojej suki, bo ci ucieknie i nici z seksu- odwróciłam się na pieńcie i poszłam dalej. Już mnie on nie obchodził, niech sobie robi co chce. Fakt bolało mnie to, ale jakoś uda mi się to przeżyć. Ja mam już wolną rękę, mogę robić to co mi się podoba. Koniec z nim i z wszystkimi wokół, może wyjadę na kilka dni do Polski ? Do sióstr ? Tak, tak będzie najlepiej. Nie chciałam patrzeć nawet w okno w moim pokoju. Wszystko by wróciło.
Weszłam do domu po tym ciężkim "spacerze". I od razu poszłam do mamy, o dziwo była w domu.
- Hej, mamo?
- tak
- mam do ciebie pytanie - powiedziałam uśmiechając się najładniej jak potrafiłam, chodź moje serce było rozbite na milion kawałków z powodu jednej głupiej osoby.
- słucham
- Czy mogę pojechać na kilka dni do Polski, prosze - powiedziałam błagalnym głosem
- Jasnee, możesz, przecież masz tam siostry- powiedziała uśmiechając się- a kiedy chcesz jechać?
- Jutro - powiedziałam a ona tylko kiwnęła głową i powiedziała,że zamawia mi bilety, a ja mam się iść spakować. Zrobiłam to o co mnie prosiła. Gdy weszłam do pokoju w oknie siedział zapłakany Justin.
- Teraz to płacze, a jak to robił to nie myślał- powiedziałam sama do siebie po cichu, a Bieber chyba mnie zobaczył, bo usiadł bliżej okna i patrzył co robię. Ja gdyby nigdy nic wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. On gdy to zobaczył nie wiedział, co zrobić. Po chwili w pokoju już go nie było. Nie przejmowałam się tym. Wyszłam na balkon się zrelaksować. Wtedy drzwi od mojego pokoju się otworzyły w nich stanął Justin....
--------------------------------------
Przepraszam, że tak późnoo :D
niedziela, 16 czerwca 2013
Rozdział XIV "Miłość"
Szatyn zaczął głaskać mnie po plecach i już po chwili spałam jak aniołek……………. Obudziłam się w środku nocy i wydarłam
- Wiem już wszystko wiem !!!!!!!................
------------------------------------------------------------------------------------
.. wykrzyczałam te słowa przez sen.
- Kasiaaa co się stało?!- wstał wystraszony Bieber
- Wszystko sobie przypomniałam - powiedziałam radosna, lecz po chwili uśmiech znikł z mojej twarzy, gdy przypomniałam sobie ostatnie wydarzenie przed wypadkiem.
- Nie bój się mała, nie są razem- powiedział to tak delikatnie, że myślałam, że się rozpłynę. Uspokoiłam się, bo teraz wiem, że mogę być z Bieberem już zawsze.
- Ohhh, to dobrze i przepraszam Jerry, że Cię obudziłam- odetchnęłam z ulgą i po chwili zaśmiałam się
- O czym ty myślisz, niee ładnie- zaśmiał się.
- Hahahaha - oj nie marudź tylko mnie przytul. Zrobił to co kazałam i przytulił mnie do siebie tak, że nasze ciała stykały się. Zasnęłam po jakiś 15 minutach. Obudziłam się sama z siebie, gdy odwróciłam się w drugą stronę, gdzie spał Biebs nie było go. Nagle usłyszałam kroki. Dźwięki dochodziły ze schodów i po chwili do pokoju wszedł szatyn ze śniadaniem. Udawałam, że śpię. Podszedł do mnie, pogłaskał po policzku i myślałam, że nie wytrzymam,lecz dalej udawałam, że śpię.
- jezzzu, nie wiesz jak Cię kocham mała - powiedział to tak pięknie- Od razu się w tobie zakochałem, gdy tylko ciebie zobaczyłem - powiedział to jak mały chłopczyk i wtedy wybuchłam śmiechem.
- To nie fair, ty wszystko słyszałaś - powiedział udając obrażonego, a ja patrzyłam jak na głupka.
- Chcesz się bawić w fochy ?- spytałam lekko poirytowana
-Nie skarbie, to na żarty - powiedział smutno
- Czyli boisz się swoich uczuć?- spytałam z lekka wkurzona
- Kotek- powiedział i się przysunął
- Nie kotkuj mi tutaj, tylko mów- powiedziałam i on się wstydził tego co do mnie czuje? Czujecie to ? To jest chyba przegięcie. Nastała niezręczna cisza. Szatyn nie wiedział co powiedzieć, ja tylko pokręciłam przecząco głową. Wstałam, ubrałam się i wyszłam, zatrzaskując za sobą drzwi. Miał to być najpiękniejszy dzień w moim życiu, ale nie zawsze musi się coś spieprzyć.
Weszłam do mojego domu, wszyscy patrzeli na mnie i nie wiedzieli co zrobić. Przeszłam obok nich obojętnie i wtargnęłam do mnie do pokoju. Spojrzałam w okno, a Biebs siedział w tym samym miejscu co go zostawiłam i nie wiedział co zrobić. Ja rozpłakałam się, no co kurwa on nic do mnie nie czuje. Kurwa ja chyba śnie. Wzięłam do ręki mojego białego misia, zsunęłam się po ścianie obok łóżka, objęłam go i jakoś zasnęłam.
Obudziłam się już u mnie na łóżku, nie wiedziałam co zrobić. Przecież byłam na podłodze, a teraz jestem tutaj. Nagle zobaczyłam na łóżku małą, białą karteczkę, w której było napisane "Przepraszam". Wiedziałam, że był tu Bieber. Nagle usłyszałam głos mojego taty z dołu.
- Kasia, Bieber leci na Mtv- powiedział, a ja nie wiedziałam, czy włączyć, czy nie. Po pewnej chwili włączyłam.
*Reportaż*
- A więc Justin, co powiesz nam o tej dziewczynie- na wielkim ekranie ukazało się zdjęcie, moje i Biebera
- Hmm, ona ma na imię Kasia i.. nie widzę życia bez niej- zwrócił się do kamery- jeśli to oglądasz, to wiedz, że cię kocham najbardziej na świecie- po tych słowach, łzy samowolnie wypłynęły z moich oczu.
- Widzę, że to naprawdę coś poważnego - powiedział dziennikach
- Tak, bardzo ją kocham- wtedy wyłączyłam telewizor, bo za wiele faktów jak dla mnie i mój telefon zaczął wibrować, był/a to.....
-----------------------------------------------------------------------
Macie tu fanpage mojego bloga .https://www.facebook.com/pages/You-want-me/468440076573164
będę dodawała tu kiedy następne rozdziały. Lajkujcie :D
- Wiem już wszystko wiem !!!!!!!................
------------------------------------------------------------------------------------
.. wykrzyczałam te słowa przez sen.
- Kasiaaa co się stało?!- wstał wystraszony Bieber
- Wszystko sobie przypomniałam - powiedziałam radosna, lecz po chwili uśmiech znikł z mojej twarzy, gdy przypomniałam sobie ostatnie wydarzenie przed wypadkiem.
- Nie bój się mała, nie są razem- powiedział to tak delikatnie, że myślałam, że się rozpłynę. Uspokoiłam się, bo teraz wiem, że mogę być z Bieberem już zawsze.
- Ohhh, to dobrze i przepraszam Jerry, że Cię obudziłam- odetchnęłam z ulgą i po chwili zaśmiałam się
- O czym ty myślisz, niee ładnie- zaśmiał się.
- Hahahaha - oj nie marudź tylko mnie przytul. Zrobił to co kazałam i przytulił mnie do siebie tak, że nasze ciała stykały się. Zasnęłam po jakiś 15 minutach. Obudziłam się sama z siebie, gdy odwróciłam się w drugą stronę, gdzie spał Biebs nie było go. Nagle usłyszałam kroki. Dźwięki dochodziły ze schodów i po chwili do pokoju wszedł szatyn ze śniadaniem. Udawałam, że śpię. Podszedł do mnie, pogłaskał po policzku i myślałam, że nie wytrzymam,lecz dalej udawałam, że śpię.
- jezzzu, nie wiesz jak Cię kocham mała - powiedział to tak pięknie- Od razu się w tobie zakochałem, gdy tylko ciebie zobaczyłem - powiedział to jak mały chłopczyk i wtedy wybuchłam śmiechem.
- To nie fair, ty wszystko słyszałaś - powiedział udając obrażonego, a ja patrzyłam jak na głupka.
- Chcesz się bawić w fochy ?- spytałam lekko poirytowana
-Nie skarbie, to na żarty - powiedział smutno
- Czyli boisz się swoich uczuć?- spytałam z lekka wkurzona
- Kotek- powiedział i się przysunął
- Nie kotkuj mi tutaj, tylko mów- powiedziałam i on się wstydził tego co do mnie czuje? Czujecie to ? To jest chyba przegięcie. Nastała niezręczna cisza. Szatyn nie wiedział co powiedzieć, ja tylko pokręciłam przecząco głową. Wstałam, ubrałam się i wyszłam, zatrzaskując za sobą drzwi. Miał to być najpiękniejszy dzień w moim życiu, ale nie zawsze musi się coś spieprzyć.
Weszłam do mojego domu, wszyscy patrzeli na mnie i nie wiedzieli co zrobić. Przeszłam obok nich obojętnie i wtargnęłam do mnie do pokoju. Spojrzałam w okno, a Biebs siedział w tym samym miejscu co go zostawiłam i nie wiedział co zrobić. Ja rozpłakałam się, no co kurwa on nic do mnie nie czuje. Kurwa ja chyba śnie. Wzięłam do ręki mojego białego misia, zsunęłam się po ścianie obok łóżka, objęłam go i jakoś zasnęłam.
Obudziłam się już u mnie na łóżku, nie wiedziałam co zrobić. Przecież byłam na podłodze, a teraz jestem tutaj. Nagle zobaczyłam na łóżku małą, białą karteczkę, w której było napisane "Przepraszam". Wiedziałam, że był tu Bieber. Nagle usłyszałam głos mojego taty z dołu.
- Kasia, Bieber leci na Mtv- powiedział, a ja nie wiedziałam, czy włączyć, czy nie. Po pewnej chwili włączyłam.
*Reportaż*
- A więc Justin, co powiesz nam o tej dziewczynie- na wielkim ekranie ukazało się zdjęcie, moje i Biebera
- Hmm, ona ma na imię Kasia i.. nie widzę życia bez niej- zwrócił się do kamery- jeśli to oglądasz, to wiedz, że cię kocham najbardziej na świecie- po tych słowach, łzy samowolnie wypłynęły z moich oczu.
- Widzę, że to naprawdę coś poważnego - powiedział dziennikach
- Tak, bardzo ją kocham- wtedy wyłączyłam telewizor, bo za wiele faktów jak dla mnie i mój telefon zaczął wibrować, był/a to.....
-----------------------------------------------------------------------
Macie tu fanpage mojego bloga .https://www.facebook.com/pages/You-want-me/468440076573164
będę dodawała tu kiedy następne rozdziały. Lajkujcie :D
czwartek, 13 czerwca 2013
Rozdział XIII "Pamięć"
- Co się stało? – Spytałam
-, Bo to, co Ci się śniło to prawda- i wtedy zaczął
opowiadać ……….
……to się
zaczęło, gdy się tu przeprowadziłaś. Najpierw nawet Cię nie znałem, ale
wiedziałem, że jesteś Belieber, ponieważ miałaś na lewej ręce fioletową wstążkę
i bluzkę z napisem „I’m belieber! Problem?” – zaśmiał się mimo łez i zaczął
opowiadać dalej….- Wtedy zobaczyłaś mnie.. jak zabawiałem się z… trzema „paniami”-
spojrzał na mnie, czy chcę, aby opowiadał dalej, tylko kiwnęłam głową i
kontynuował..- To był prezent od kumpla na moje urodziny.. ty się tak
wkurwiłaś, że wzięłaś pierwsze lepsze nożyczki i przecięłaś wstążkę, na twoich
policzkach mogłem dostrzec łzy, które były pełne smutku, rozpaczy i złości..
bolało mnie to jak nigdy.. myślałem, że mi nie wybaczysz, ale jakoś po wielu
trudach staliśmy się nie rozłączni.- skończył, a mi łzy ciekły, jedna po
drugiej.
- Czyli to była prawda- powiedziałam, a on mnie przytulił. Wtuliłam się w jego rozgrzany tors i powoli uspokajałam się.
- Czyli to była prawda- powiedziałam, a on mnie przytulił. Wtuliłam się w jego rozgrzany tors i powoli uspokajałam się.
- Przepraszaaam..- powiedział ze smutkiem.
- Nic nie szkodzi, dobrze, że mi powiedziałeś, bo tak to
żyłabym bezświadomości tego, że kiedyś było źle- powiedziałam i szczerze się
uśmiechnęłam. Gdy tak patrzeliś[KG1] my
sobie w oczy, wpiłam się w jego usta. Poczułam wtedy tą jego prawdziwą miłość.
- Kocham Cię i nikt już tego nie zmieni. Na zawsze razem-
powiedział między pocałunkami.
- Z tobą zawsze- powiedziałam i czułam, że to właśnie ten
jedyny, tylko on się liczył i nikt więcej.
Bieber
po chwili przyniósł moje walizki, a ja mogłam wziąć spokojną kąpiel. Weszłam do
gorącej wody i próbowałam sobie wszystko przypomnieć. Skoro się z nim całowałam
to chyba jednak to był on, po prostu czuje to i czułam. Chciałam wszystko sobie
poukładać. Wtedy przypomniała mi się dwie osoby. Ich twarze spowodowały, że na
mojej buzi zagościł niecodzienny uśmiech. Były to dwie dziewczyny w średnim
wieku, no nie średni, co ja wygaduje? Miały może od 20-25 lat. Jedna miała na
imię Ewa….chyba..tak Ewa na pewno, a drugaa…….hmm…Natalia. I wtedy
przypomniałam sobie, że to właśnie moje kochane siostry. Kurwa.. Jak mogłam
zapomnieć o siostrach ? .. Nie wiem. Cieszyłam się, że wraca mi pamięć, ale też
nie wiedziałam, czemu nie mogę przypomnieć sobie, co łączyło mnie z Justinem…. Nie
wiem, czemu się tak dzieje.. dziwne pamiętasz wszystko, a nagle nic, nic nie
wiesz….. . Po tych wszystkich moich rozmyślaniach woda stała się zimna, więc
wyszłam i wytarłam się białym, miękkim ręcznikiem. Ubrana wyszłam z łazienki.
Biebs leżał na łóżku bez koszulki.
- O już się umyłaś, chodź pokarze ci gdzie będziesz spała..-
powiedział patrząc się na mnie
- O nie mój drogi, jak ja mam chłopaka w jednym domu i będę
spała w innym pokoju….to chyba żart- powiedziałam wesoła a ten spojrzał na łóżko,
położył się i poklepał miejsce obok
- To chodź – mówił śmiejąc się.
- Idę, idę..- powiedziałam i wsunęłam się pod kołdrę,
wtuliłam się w rozgrzany tors chłopaka. Szatyn zaczął głaskać mnie po plecach i
już po chwili spałam jak aniołek……………. Obudziłam się w środku nocy i wydarłam
- Wiem już wszystko wiem !!!!!!!................
@Kasiaaa33 à twitter.
Jeśli chcecie pytać się o następny rozdział to na asku à http://ask.fm/KasiaaaG ♥
wtorek, 11 czerwca 2013
SPECJALNY POST ♥
Proszęęę lajkujcieeee każdy like się liczy :D ♥ z góry dziękii ♥
like------>https://www.facebook.com/nikolaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa?hc_location=stream <------like ♥
Dziękujęę :)
ps. Fanpage koleżanki też #belieber
like------>https://www.facebook.com/nikolaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa?hc_location=stream <------like ♥
Dziękujęę :)
ps. Fanpage koleżanki też #belieber
Rozdział XII "Prawda"
- Coś mi to mówi, więc..- Podbiegł
do mnie i objął mnie, a ja czułam, że jestem bezpieczna. Przypomniałam sobie te
imie, ale nie wiem, czemu. Ono siedziało gdzieś tam głęboko mnie. Wiedziałam,
że już kiedyś tak samo się czułam w czyichś ramionach, tylko sprawiało mi to
ból, że nie wiedziałam w czyich. Wtedy zasnęłam............
…….. Zapadłam
w głęboki sen
Siedzę właśnie na twitterze, to jest
Polska, jestem w Polsce. Piszę sobie do jakiegoś Justina Biebera, z powodu jego
urodzin wiem, że był to 1 chyba marca, ale nie jestem pewna. Nagle zaczęło przybywać
mi obserwujących, nie wiedziałam, dlaczego. Obcy ludzie pisali mi „Ale masz
szczęście dziewczyno” wtedy zobaczyłam, że odpisał mi sam Justin, cieszyłam się
chodź nie wiem kim on jest. Zaczęłam płakać i poszłam z tego wszystkiego spać.
Obudziłam się pełna szczęścia i wtedy zadzwonił telefon, na wyświetlaczu
pojawił się napis „MAMA” odebrałam bez wahania
- Cześć Mamo –
powiedziałam szczęśliwa do słuchawki
- taata umiera,
przyjedź do centralnego szpitala- bez wahania zrobiłam, co mi kazała, chodź
nawet nie pamiętam jak wyglądają moi rodzice. Ale szczegół. Dojechałam na
miejsce znalazłam tą samą panią, co mówiła dzisiaj do mnie „SKARBIE” i mówiła,
że jestem jej córką. Wtedy powiedział, że się wyprowadzamy do L.A. Moje serce
zaczęło bić głośniej, czułam ogromny ból. Wydarzenia się jakby urwały i teraz
stałam i byłam w moim nowym pokoju. Wszystko było idealne. Poszłam wzięłam
długą, odprężającą kąpiel i gdy wyszłam spojrzałam w okno zobaczyłam …
- Kasia, Kasia
budź się, bo wychodzisz ze szpitala-usłyszałam głos szatyna, który przerwał mi
mój sen i właśnie w tym najciekawszym momencie.
- Już wstaje- zwlekłam się z łóżka, szatyn wyszedł ze sali,
a ja mogłam swobodnie się przebrać.
Po 10
minutach ktoś zapukał do drzwi. Gdy się uchyliły zza drzwi wyłoniła się dobra
blondynka.
- Heej, przepraszam Kasia, przepraszam- rzuciła mi się na
szyje, nie wiedziałam, kto to i było mi trochę nieswojo.
- Hej, a ty to ?- Spytałam
- Jak nie znasz mnie?- Była całkiem zszokowana
- Przepraszam Cię, ale straciłam pamięć i nic nie pamiętam.
- Cooooo jak to ?- Wydarła się i wtedy do Sali wbiegł
zdenerwowany Justin
- Nic Ci nie jest ?- Spytał się
- Nie wszystko ok tylko nie wiem, kim jest ta dziewczyna – spojrzałam
na blondynkę, po czym wzrok Justina powędrował w tą samą stronę
- Sara, kuurwa co ty tu robisz?- Spytał oszołomiony
- Justin, przepraszam nie powinnam – powiedziała z błagalnym
wzrokiem
- Wynoś się stąd! – Szatyn podniósł głos. Blondynka bez
chwili zastanowienia opuściła sale
- Co to było ?- Spytałam zaskoczona
- No jak,aa nie pamiętasz, przepraszam, opowiem Ci wszystko
w domu- pokiwałam głowa i opuściłam z Justinem salę. Do domu nie jechaliśmy
długo. Rozebrałam się i powędrowałam na górę z chłopakiem. Usiedliśmy na jego
dużym łóżku.
- A tamten to twój pokój- pokazał na okno, mój pokój był w
drugim domie, stającym obok domu Justina.
-Nie, ściemniasz – zaśmiałam się
- Nie, nieee, nigdy w życiu- także się zaśmiał
- To opowiadaj – powiedziałam. Opowiedział mi wszystko ta
blondynka to niejaka Sara i ma ją w dupie, jeśli to, co mówił Justin było
prawdą, a wierzę mu.
- No to teraz ty słuchaj- powiedziałam, a on pokiwał tylko w
głową w dół i w górę. Opowiedziałam o moim śnie- I tak się głupio skończył, że
wyszłam z łazienki i spojrzałam w okno i wtedy zobaczyłam, no i ty mnie
obudziłeś- zobaczyłam jak po jego policzku spływa pojedyncza łza.
- Co się stało? – Spytałam
-, Bo to, co Ci się śniło to prawda- i wtedy zaczął
opowiadać ……….
Dziękuję, za wasze wszystkie miłe słowa na asku :D
@Kasiaaa33 ------> twitter
Subskrybuj:
Posty (Atom)
