czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział VI " Namiętny pocałunek "

- Zostaw ją słyszysz gnoju - powiedział ..........
--------------------------------------------------------------------------
........szatyn ze wściekłością wymalowaną na twarzy.
- Bo co mi kurwa zrobisz ?- odgryzł się Greg
- Haha jeszcze się pytasz ? - zaśmiał się Justin, podchodząc bliżej nas i wymierzając pięścią w twarz Grega. Chłopak upadł na ziemie, zwijając się z bólu. Biebs złapał mnie za rękę i zaprowadził  w ustronne miejsce. 
- Nic Ci się nie stało ? - spytał zdenerwowany 
- nie dzię....ku...je - powiedziałam roztrzęsiona. 
- Chodź zaprowadzę Cię do domu 
- nie, jeszcze mam lekcje - odpowiedziałam 
- nie ma gadania idziemy - jego wargi lekko uniosły się ku górze. Szatyna wziął mnie na ręce i prowadził w stronę jego samochodu. Posadził mnie na przednim siedzeniu i zapiął pas. Po chwili był już na miejscu kierowcy, zapiął pasy i ruszył. Nie odzywałam się przez całą drogę, tylko opierałam głowę o szybę. Jego obecność sprawiała, że czułam się taka bezpieczna i radosna w duchu, nie wiem czemu. Może się zakochałam ? nie na pewno nie, nie mogę . Tak o to znaleźliśmy się pod naszymi domami. Już chciałam otwierać drzwi, lecz wyprzedził mnie w tym Juss. Podziękowałam i udałam się w stronę domu. Stanęłam przy bramce i się spytałam :
- Justin może wejdziesz ? 
- Jasne, jeśli to nie kłopot- odpowiedział 
- Żaden - uśmiechnęłam się lekko i poszłam odtworzyć drzwi od domu. Biebs szedł za mną. Otworzyłam drzwi i powiedziałam 
- Idź na góre, drugie drzwi na lewo, ja coś do picia nam przyniose- powiedziałam i zrobił to o co go prosiłam, sama też udałam się do kuchni. Nalałam nam picia, wzięłam duży pojemnik lodów i dwie łyżeczki. Udałam się na górę, otworzyłam drzwi, a Justin oglądał moje piosenki, te co pisałam, czytał i czytał i nic wokół go nie interesowało. W pewnym momencie chrząknęłam 
- Yy
- Słuchaj sorry bo ten zeszyt leżał tak otwarty - powiedział zdezorientowany 
- spoko i jak ? - spytałam 
 - są rewelacyjne, i chciałbym się spytać czy mogę je nagrać, oczywiście bd podane kto jest autorem słów.
- jeśli uważasz że są nawet nawet - powiedziałam 
- Kasia, bo ja nie chciałem Cię wtedy pocałowac, przepraszam. -powiedział ze spuszczoną głową 
- spoko - odpowiedziałam i podałam mu szklankę i łyżeczkę. Usiedliśmy na łóżku i rozmawialiśmy. Justin powiedział mi jak to jest być gwiazdą. Z tego co powiedział to nie zbyt fajnie. Później rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, on trochę mi opowiedział o swojej rodzinie, ja mu troche o swojej. W pewnym momencie chciałam wziąć loda na łyżeczkę :
- Ej kto zjadł wszystkie lody - powiedziałam udając złą
- No jak to kto , ty ! - zaśmiał się Biebs . I w tym momencie rzuciłam nim poduszką i tak zaczęła się bitwa na poduszki. W pewnym momencie niefortunnie spadłam na niego. 
- Sorry nie chciałam - spojrzałam mu w oczy i dostrzegłam w nich małe iskierki.
- spoko, spoko- powiedział się uśmiechając się. Ja dalej na nim leżałam i w pewnej chwili wpiłam się w jego usta. Całowaliśmy się bez opamiętania, nie przeszkadzało mi to i wtedy do mojego pokoju weszła.........

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz