wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział II "Szczęście, smutek, przeprowadzka " ♥

Nagle dostawałam dużo wiadomości o treści 
" Boże dziewczyno jakie masz szczęście " itp. Nie wiedziałam o co chodzi . Zaczęło mi przybywać obserwujących. I wtedy weszłam na intereakcje to co tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg, a dokładniej z krzesła  :D.....
------------------------------------------------------
Wstałam z podłogi, podeszłam do laptopa i jeszcze raz spojrzałam się na ekran, przetarłam oczy i to była prawdaaaa Justin ODPISAŁ MI. Czujesz ? odpisał... nie mogłam w to uwieżyć, serce waliło jak zwariowane a ja płakałam ze szczęścia . Myślałam że to sen, ale nie to była najprawdziwsza prawda. Treśc jego tweeta brzmiała tak:
"Thanks u. I love u too " . Masakraaa to co wtedy przeżywałam jest nie do opisania. 

Ogarnełam się i poprawiłam twarz, która była czerwona od płaczu. Płakałam oczywiście ze szczęścia. Napisałam jeszcze jednego tweeta " @justinbieber odpisał mi . Masakraa płacze ze szczęścia" nie mogłam nawet się ruszać i tylko zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku zalana łzami. Nie wiem nawet kiedy z tych emocji zasnęłam , a muzyka Biebsa nadal grała na full. Obudziłam się, dlatego że mój telfon zaczął wibrować. Była to mama. Odebrałam


- Hej mamo co chcesz ?- cieszyłam się, gdy jej to mówiłam
- Kaa...si...a  bo ta....ta- mówiła płacząc 
- Boże, mamo co się stało mów wolniej i się uspokuj. -mówiłam zdenerwowana i teraz łzy szczęścia zamieniły sie w łzy smutku, bo wiedziałam że z tata nie jest dobrze.
- Taty stan się pogorszył i musimy się wyprowadzić - mówiła dalej płacząc
- Jak to się stało? gdzie wyprowadzić ?- zadawałam pytanie po pytaniu.
- W Polsce nie ma takiej opieki, ani sprzętów do operacji i opieki do obserwacji.- szlochała
- Ale gdzie się wyprowadzimy i gdzie jest tata ?- spytałam
- Do L.A do Stanford, tata leży w centralnum szpitalu -odpowiedziała.
- Zaraz tam bd- rozłączyłam się i pobiegłam do łazienki. Obmyłam tylko twarz i zabrałam bluzę. Wybiegłam z domu  i pobiegłam na przestanek. Autobus miałam za 3 minuty. -Najszczęśliwszy dzień w moim życiu, zamienił się na najgorszy- mówiłam sobie w myślach. autobus przyjechał i po pietnastu pinutach byłam juz na miejscu. Wbiegłam do szpitala nie zwracając uwagi na ludzi. Spytałam się recepcjonistki gdzie leży mój tata a ona odpowiedziała; 
- sala 239
-dziękuje- odparłam i pobiegłam. Gdy byłam przy sali zobaczyłam mamę, która siedziałam na  krześle.
- Mama wszystko bd dobrze-pocieszałam ją
- wiem córuś wiem -odpowiedziała
- kiedy się wyprowadzamy ?-spytałam
-jutro rano mamy prywatny samolot-odpowiedziała patrząc mi w oczy- Ale dziewczyny z nami nie lecą
- jak too, dlaczegooo- mówiłam zdenerwowana.
- bo one mają już swoje życie, są pełnoletnie, mają już swoich narzyczonych. Kasia musisz zrozumieć - mówiła ze spószczoną głową 
- dobrze - powiedziałam i usiadłam. Wkońcu projechaliśmy do domu sie spakować. Wszystko spakowałam w dwie duże walizki. Poszłam wziąść dużą odprężającą kąpiel. Po godzinie gdy woda stała się zimna, wyszłam i wytarłam się miękkim białym ręcznikiem. Położyłam się na łóżku i wziełam laptopa włączyłam twittera. Od tego czasu co odpisał mi Justin przybyło mi 3000 obserwujących, mimowolnie uśmiechnełam się i napisałam ostatniego tweeta z Polski " Żegnaj Polsko witaj L.A #sad". Odłożyłam laptopa i dopiero teraz sie skapłam że JUSTIN BIEBER właśnie tam mieszka. Serce zaczęło mi bić, ale wiedziałam że i tak go nie poznam bo Stanford to dość duże miasto, a taka gwiazda jak on nie chciała by się zadawać ze zwykłą, brzydką nastolatką jak ja. Myśląc tak zasnęłam. 
Obudziłam się o 7.30, bo na 10.00 mam samolot. Potargałam się do łazienki wykonałam moją "codzienną toalete", jeszcze nałożyłam lekki make-up i zeszłam na dół. Mama czekała już na mnie na dole ze śniadaniem i przyglądała mi się uśmiechając
- Cześć-rzuciłam gdy weszłam do kuchni
- Hej -odpowiedziała- Mam dobre wieści tata czuję się o wiele wiele lepiej, ale ii tak musimy wyjechać do L.A
- spoko- i tak było mi to już obojętne. Tu nie miałam przyjaciół. Byłam zawsze cicha i chodziłam w kapturze.
- co ty taka nie w humorze- spytała
- Mamo ja tu ćwierć życia przeżyłam - odparłam 
- wiem córuś,ale dobrze nam zrobi wyprowadzka- odpowiedziała. ja już nic nie mówiłam zjadłam śniadanie i pojechałyśmy taksówką na lotnisko. Tata już w karetce tam czekał. Weszliśmy do samolotu i wystartowaliśmy . Oparłam głową o szybę samolotu i nie wiem jak ale zasnęłam. Nagle usłyszałam :
- Kasia, Kasia budź się zaraz lądujemy - mówiła mama 
- dobrze już, niechętnie otwarłam oczy i zapięłam pasy.
Gdy wylądowaliśmy czekała już na nas taksówka. Weszliśmy do niej i jechaliśmy jakieś 20 minut po czym taksówka się zatrzymała. 
- To tu - odparła mama 
- Pora zacząc nowe życie - powiedziałam prawie nie słuszalnym głosem.
- Mówiłas coś ? - spytała mama
- nie, nie chodźmy- skłamałam . Weszliśmy do domu ja od razu skierowałam się do pokoju, który pokazała mi mama mówiąc : 
- to twój 
- ok . wybacz ale chcę się przyzwyczaić. - powiedziałam . Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. gdy zobaczyłam mój pokój byłam zaskoczona, pozytywnie zaskoczona. bardzo mi się podobał. 






Poszłam wzięłam kąpiel i wyszłam w swojej kochanej piżamce  w misie. Wtedy spojrzałam w okno to co zobaczyłam sprawiło że nogi zrobiły mi się jak z waty. A mianowicie w oknie zobaczyłam.........

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz