wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział XI "Bezpieczna"

- Nie pamiętasz mnie- łzy szczęścia zamieniły się w łzy rozpaczy. Pokiwała tylko przecząco głową. Już nic nie chciałem wiedzieć, po prostu wstałam i opuściłem sale.........
------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy wyszedłem, ryczałem jak małe dziecko. Mama Kasi gdy mnie zobaczyła podbiegła
- Co się stało ! - spytała zdenerwowana
- Ka..ka.sia ona nic nie pamięta !- powiedziałem przez płacz. Wtedy mama Kasi wbiegła na sale, tuż za nią lekarz  i zniknęli za drzwiami, a ja zsunąłem się po ścianie, brodę położyłem na kolana i płakałemmm........

*Ja*
    Dziwne uczucie, masakrycznie dziwne. Nic nie pamiętasz. Mieliście kiedyś takie coś, ja właśnie teraz przez to przechodzę. Nie wiem kompletnie kim jestem, ale z tego co powiedział ten przystojniak to chyba mam na imię Kasia. Tylko nie wiem czemu mnie zostawił. Wtedy weszła na salę jakaś kobieta w średnim wieku i chyba doktor bo miał biały fartuch.
- Kasia, skarbiee !- krzyknęła i mnie przytuliła, nie powiem bo byłam w lekkim szoku.
- Przepppraszam, ale ja pani nie znam, nikogo nie znam i nic nie pamiętam - wyszlochałam
- Już nie długo wszystko sobie przypomnisz - powiedział z lekkim uśmiechem lekarz
- miejmy nadzieje - odpowiedziałam i się położyłam.
    Spałam dość długo, ale przebudził mnie głos szatyna, który siedział koło mnie na krześle. On mówił, a ja udawałam, że śpię.
- Boże Kasia, czeeemu no powiedz czemu my nie jesteśmy szczęśliwi, już niedługo mam trasę i chciałem żebyś jechała ze mną, to wszystko moja wina, nawaliłem. Gdym Cię wtedy tam nie zabrał, nie leżałabyś tutaj i byś wszystko pamiętała. Przepraszam słonko ! Kocham Cię, słyszysz Kocham, ale ty nawet nie wiesz kim ja jestem, kuurwa jak to boli.-powiedział a głos mu się łamał od płaczu
- Wiem tylko, że jesteś blisko- powiedziałam i myślałam, ze też się rozpłacze
- O sorry, przepraszam że Cię obudziłem- powiedział zmieszany
- nic się nie stało- odwróciłam się wtedy i spojrzałam w jego czekoladowe oczy." Normalnie fabryka czekolady" pomyślałam i przygryzłam dolną wargę. W jego oczach można było dostrzec iskierki, które są szczęśliwe, a zarazem smutne
- Ja już pójdę - powiedział i już chciał wychodzić, ale złapałam go za rękę
- A kto powiedział, że chcę abyś wyszedł - powiedziałam szybko. On automatycznie się odwrócił i spojrzał na mnie
- Myślałem tylko...- nie pozwoliłam mu dokończyć
- Nic już nie mów tylko mnie przytul Justin - niemalże wykrzyczałam te słowa. Te odskoczył i się spytał
- ty znasz moje imię ?
- Coś mi to mówi więc..- podbiegł do mnie i objął mnie, a ja czułam, że jestem bezpieczna. Przypomniałam sobie te imię, ale nie wiem czemu. Ono siedziało gdzieś tam głęboko mnie. Wiedziałam, że już kiedyś tak samo się czułam w czyichś ramionach, tylko sprawiało mi to ból, że nie wiedziałam w czyich. Wtedy zasnęłam............
---------------------------------------------------------------------------
przepraszam ! Wiem, że nie dodawałam nic ale przepraszam :( nie miałam czasu :(
Pisałam z tą piosenką ;D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz