czwartek, 11 lipca 2013

Rozdział XVII "Impreza"

Jutro lot mam na południe, więc dzisiaj ….
------
..postanowiłam, że się zabawie. Zadzwoniłam po Emily. Nie wiem czy wam o niej mówiłam? chyba nie. Więc z Emily zakolegowałam się w szkole. Jakoś nie było okazji, żeby wam o tym powiedzieć. 
- Hej, laska- powiedziałam uradowana.
- No hej Kasia- odpowiedziała
- idziemy dzisiaj na imprezę !- to brzmiało bardziej jak rozkaz niż jak pytanie. No ale cóż.
- Spoko. O której?- powiedziała zadowolona.
- O 20.00 bd u ciebie.- odpowiedziałam i cieszyłam się =, że nie muszę iść sama.
- Spoko, ja lecę się szykować. Pa - powiedziała i rozłączyła się szybciej, niż miałam powiedzieć "pa". Chyba się musiała bardzo cieszyć. Nie dziwie jej się. Mimo tego jak Justin mnie potraktował nie miałam zamiaru płakać i nie wychodzić z domu. Raz się żyje nie ?. Właśniee...
Uszykowałam się gdzieś po godzinie, więc miałam jeszcze pół godziny do odjazdu. Spojrzałam się jeszcze tylko raz w lustrze i uznałam, że wyglądam bosko. Sorry za samochwałę. Wzięłam jeszcze moją małą, czarną torebkę, do której włożyłam : szczotkę, telefon i najpotrzebniejsze rzeczy. Zbiegłam na dół po schodach, co nie było łatwe na 13 centymetrowych szpilkach. Żeby być piękna trzeba cierpieć. Powiedziałam sobie w myślach i kąciki moich ust powędrowały ku górze. Weszłam do salonu, w którym zastałam rodziców. 
- Hejka, idę na imprezę, wrócę nad ranem.- powiedziałam
- Dobrze, ale uważaj na siebie- odparła moja mam z uśmiecham malowanym na ustach- i baw się dobrze- dodała.
- Ok, i będę na siebie uważać - odparłam i rzuciłam krótkie "pa" po czym udałam się do garażu, po moje czarne BMW. Odpaliłam silnik i ruszyłam w stronę domu Emily. Po 15 minutach byłam już na miejscu. Puściłam jej sygnał żeby już wyszła. Po 2 minutach wyszła uśmiechnięta od ucha do ucha. Wyglądała bardzo ładnie.
- Hejka- rzuciła kiedy znalazła się w samochodzie.
- No heeeeej- przeciągnęłam zadowolona "e"- więc jak gotowa trochę poszaleć?- spytałam unosząc brwi do góry.
- Jak najbardziej- powiedziała i uśmiechnęła się. Po 15 minutach byłyśmy na imprezie. Po drodze rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Klub do którego przyjechałyśmy nazywał się "Siedem minut w niebie" . Skąd ta nazwa ? Stąd, że gra się tam w butelkę i na kogo wypadnie, ten z wybraną osobą idzie na siedem minut do schowka. ;) hahah
- No to wkraczamy do akcji - uśmiechnęłam się. Nie było nikogo znajomego więc wypiłyśmy po parę drinków, tańczyłyśmy i poszłyśmy zagrać w butelkę. Wypadło na mnie i zawiązali mi oczy i wybranej osobie i zaprowadzili do schowka. Zdjęłam opaskę i ujrzałam.....
------------------------------------------
Podziękujcie hejterom, że nic nie dodawałam. Ale WRÓCIŁAM i zostaje. Więc czekajcie na następny rozdziała  macie mojego twittera @Kasiaaa33

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział XVI "Głupie zauroczenie"

wtedy drzwi od mojego pokoju się otworzyły w nich stanął Justin....

…..Miałam mentlik w głowie, nie wiedziałam co robić. Kochałam go i to bardzo, ale to co zrobił było silniejsze niż uczucie jakim go darzyłam. Właśnie darzyłam. Stałam tak na balkonie i odwróciłam od niego głowę, w oczach miałam już łzy, które pokazywały to jak cierpię. Miałam go w dupie,  nie chciałam już jego znać, ale go kochałam. Nie wiem co by było gorsze, zabić się czy żyć z nim po sąsiedzku. Chyba to pierwsze, nie będę poddawać się przez takiego dupka.
- Słuchaj, ja, nie wiem, ja już nic nie wiem- odpowiedział na jednym wydechu.
- Co ty tu kurwa nie wiesz?- spytałam wkurzona
- No bo na początku nic do ciebie nie czułem- powiedział podchodząc do drzwi, które prowadziły na balkon.
- Aha, czyli po co to wszystko było, po co ten twój występek w telewizji, po co ze mną siedziałeś w szpitalu. Po co ? Pytam się- mówiłam cała zalana łzami, nie patrząc na Justina, bo wiedziałam, że mogę ulec jego wzrokowi i wszystko mu wybaczyć i to byłby najgorszy błąd w moim życiu.
- Sam już nie wiem, wysłuchaj mnie proszę.- powiedział błagalnym głosem
- masz 5 minut- odpowiedziałam szorstko
- Na początku, gdy się poznaliśmy było mi głupio, że zastałaś mnie na przywitanie w takiej sytuacji, z czasem chciałem Cię przeprosić i mi to wybaczyłaś, wiem myślałem, że to tylko przyjaźń, że nic z tego nie będzie, nie chciałem nawet żeby wyszło, lecz z biegiem czasu Cię pokochałem, ale nie byłem pewny swoich uczuć. Wiem mówiłem te wszystkie rzeczy typu „Kocham Cię” i takie tam ale nie byłem tego pewny, teraz wiem, że było to tylko gówniarskie zauroczenie- powiedział i patrzył na moją reakcji.
- Zauroczenie ? Powiadasz. To po co mnie rozkochiwałeś w sobie. Po co ?  Myślałam, że mnie kochasz, a ty co zauroczyłeś się ? Jaka  ja byłam głupia – powiedziałam patrząc w dal.
- Nie jesteś głupia, po prostu ja nie jestem gotowy na taki związek- powiedział
- Nie jesteś gotowy ? A na seks z Sarą zawsze i wszędzie jesteś gotów ? żałosne- powiedziałam- na początku jak Cię nie znałam miałam Ciebie za autorytet, ale widzę, że ty masz wszystko gdzieś, Gwiazdorek się znalazł !-  niemalże to wykrzyczałam i wtedy na niego spojrzałam, a on nie wiedział co robić, był ode mnie jakieś pół metra i patrzył na mnie tymi swoimi patrzałkami. Wtedy wpił się nachalnie w moje usta a ja oddałam się chwili. Jednak  w pewnym momencie się ogarnęłam
- Wyjdź!-wykrzyczałam
- Ale.. nie wyjeżdżaj – powiedział
- Niby czemu ? moje życie, żegnaj – powiedziałam i otworzyłam mu drzwi wyjściowe z mojego pokoju
- Cześć- uśmiechnął się lekko i wyszedł. Miałam już go dosyć, trudno się mówi, jeszcze nie jeden zawód miłosny będę miała, muszę być silna. Jutro lecę do Polski, do moich sióstr, one na pewno mi pomogą, z resztą zawsze pomagały. Wróciłam do pakowania się, przy czym wycierałam łzy.
„Ja go naprawdę kocham, a on się zauroczył ? Jaka ja jestem głupia, co ja sobie myślałam, że taka Gwiazdka jak Justin Bieber ma prawdziwe uczucia? Nieźle sobie namieszałam nim w głowie, i postanowiłam się zabawić . Jutro lot mam na południe, więc dzisiaj …..


Przepraszam, że tyle nie pisałam, ale nie miałam weny.

środa, 19 czerwca 2013

Rozdział XV "Koniec Nas na zawsze"

- Tak, bardzo ją kocham- wtedy wyłączyłam telewizor, bo za wiele faktów jak dla mnie i mój telefon zaczął wibrować, był/a to.....
----------------------------
Była to Sara, ta suka pomyślałam gdy zobaczyłam jej imię na wyświetlaczu. Nawet nie wiem po co mam jej numer no ale... Nacisnęłam zieloną słuchawkę
- ojejku ale Bieber liże ci dupę- powiedziała śmiejąc się. Słyszałam jeszcze śmiechy innych dziewczyn, zapewne była z tymi plastikami.
- Nie liże tylko mnie kocha, a ciebie nikt nigdy nie pokocha, bo jesteś ostatnią zdzirą- powiedziałam delikatnie śmiejąc się do telefonu.
- Ohh, tak? To czemu Justin przychodzi do mnie się "odstresować"- powiedziała akcentując ostatnie zdanie. Nie wiedziałam co powiedzieć, głupio się poczułam.
- Ta uważaj bo Ci uwierzę- powiedziałam lekko przestraszona
- No to uwierz, jeśli nie jesteś pewna, Justin przyjedzie do mnie dzisiaj o 18.00- powiedziała śmiejąc się- więc możesz się sama o tym przekonać.
- nie skorzystam- powiedziałam i nacisnęłam czerwoną słuchawkę.
Nie wiem co mam sobie myśleć, a jeśli Sara mówi prawdę, jeśli Justin naprawdę mnie zdradza. Takie myśli obijały się o moją głowę w tamtym momencie. Nie wiem co robić jest 17.30 więc niby za pół godziny u Sary ma być Bieber. Wyznał mi miłość przed milionami ludzi na antenie, a teraz dowiaduje się, ze rzekomo mnie zdradza z Sarą. Zdecydowałam się podejść pod jej dom. Jeśli okaże się, że Bieber zjawi się u niej to z nami koniec. Jeśli nie wybaczę mu. Niech stanie się to co się ma stać. Mówiłam sobie w myślach. Po dwudziestu minutach byłam pod domem Sary. Z tego co wiem to jej rodzice wyjechali na miesiąc za granice, więc sama gospodarowała domem.Wróćmy do rzeczywistości. 
Stoję właśnie pod domem Sary, za krzakami. Jest godzina 17.58 czyli Justin ma jeszcze dwie minuty. Wybiła 18, jeszcze go nie było 18,03, nic, 18.05 podjeżdża jego samochód. Serce waliło mi jak dzwon w kościele, a moja twarz była cała zalana łzami. Wyszedł ubrany na fioletowo, ze suprami na nogach i fullcap'em na głowie. Gdy Sara go zobaczyła, od razu wybiegła się z nim przywitać. Jak się przywitali ? no jak ? Kurwa przytulili się jak gdyby nigdy nic i Sara go namiętnie całowała. Myślałam o samobójstwie. Jak on mógł mi to zrobić. Cham jeden. Pomyślałam i wyszłam zza krzaków, a ci dalej się całowali. Podeszłam bliżej nich i powiedziałam.
- O hej gołąbeczki, szczęścia i wytrwałości Wam kochani życzę. - już odchodziłam, ale coś mnie jednak zatrzymało, musiałam coś powiedzieć- A i Bieber ja Ci nie dawałam tego co ona?Dziękuje skarbie za wszystko.- powiedziałam i poszłam, a Bieber stał i nie wiedział co powiedzieć, jak on śmiał, juz nigdy mu tego nie wybaczę, sukinsyn.
-  Kasia poczekaj- wydarł się głos z tyłu.
- Proszę !- powiedział Bieber 
- Ha i ty jeszcze masz czelność ?
- to nie tak jak myślisz skarbie-powiedział i płakał
- no to powiedz mi jak ? bo już sama nie wiem, a tak poza tym to wracaj do twojej suki, bo ci ucieknie i nici z seksu- odwróciłam się na pieńcie i poszłam dalej. Już mnie on nie obchodził, niech sobie robi co chce. Fakt bolało mnie to, ale jakoś uda mi się to przeżyć. Ja mam już wolną rękę, mogę robić to co mi się podoba. Koniec z nim i z wszystkimi wokół, może wyjadę na kilka dni do Polski ? Do sióstr ? Tak, tak będzie najlepiej. Nie chciałam patrzeć nawet w okno w moim pokoju. Wszystko by wróciło.
Weszłam do domu po tym ciężkim "spacerze". I od razu poszłam do mamy, o dziwo była w domu.
- Hej, mamo? 
- tak
- mam do ciebie pytanie - powiedziałam uśmiechając się najładniej jak potrafiłam, chodź moje serce było rozbite na milion kawałków z powodu jednej głupiej osoby.
- słucham
- Czy mogę pojechać na kilka dni do Polski, prosze - powiedziałam błagalnym głosem
- Jasnee, możesz, przecież masz tam siostry- powiedziała uśmiechając się- a kiedy chcesz jechać?
- Jutro - powiedziałam a ona tylko kiwnęła głową i powiedziała,że zamawia mi bilety, a ja mam się iść spakować. Zrobiłam to o co mnie prosiła. Gdy weszłam do pokoju w oknie siedział zapłakany Justin.
- Teraz to płacze, a jak to robił to nie myślał- powiedziałam sama do siebie po cichu, a Bieber chyba mnie zobaczył, bo usiadł bliżej okna i patrzył co robię. Ja gdyby nigdy nic wyciągnęłam walizkę i zaczęłam się pakować. On gdy to zobaczył nie wiedział, co zrobić. Po chwili w pokoju już go nie było. Nie przejmowałam się tym. Wyszłam na balkon się zrelaksować. Wtedy drzwi od mojego pokoju się otworzyły w nich stanął Justin....
--------------------------------------
Przepraszam, że tak późnoo :D 

niedziela, 16 czerwca 2013

Rozdział XIV "Miłość"

Szatyn zaczął głaskać mnie po plecach i już po chwili spałam jak aniołek……………. Obudziłam się w środku nocy i wydarłam
- Wiem już wszystko wiem !!!!!!!................
------------------------------------------------------------------------------------
.. wykrzyczałam te słowa przez sen.
- Kasiaaa co się stało?!- wstał wystraszony Bieber
- Wszystko sobie przypomniałam - powiedziałam radosna, lecz po chwili uśmiech znikł z mojej twarzy, gdy przypomniałam sobie ostatnie wydarzenie przed wypadkiem.
- Nie bój się mała, nie są razem- powiedział to tak delikatnie, że myślałam, że się rozpłynę. Uspokoiłam się, bo teraz wiem, że mogę być z Bieberem już zawsze.
- Ohhh, to dobrze i przepraszam Jerry, że Cię obudziłam- odetchnęłam z ulgą i po chwili zaśmiałam się
- O czym ty myślisz, niee ładnie- zaśmiał się.
- Hahahaha - oj nie marudź tylko mnie przytul. Zrobił to co kazałam i przytulił mnie do siebie tak, że nasze ciała stykały się. Zasnęłam po jakiś 15 minutach. Obudziłam się sama z siebie, gdy odwróciłam się w drugą stronę, gdzie spał Biebs nie było go. Nagle usłyszałam kroki. Dźwięki dochodziły ze schodów i po chwili do pokoju wszedł szatyn ze śniadaniem. Udawałam, że śpię. Podszedł do mnie, pogłaskał po policzku i myślałam, że nie wytrzymam,lecz dalej udawałam, że śpię.
- jezzzu, nie wiesz jak Cię kocham mała - powiedział to tak pięknie- Od razu się w tobie zakochałem, gdy tylko ciebie zobaczyłem - powiedział to jak mały chłopczyk i wtedy wybuchłam śmiechem.
- To nie fair, ty wszystko słyszałaś - powiedział udając obrażonego, a ja patrzyłam jak na głupka.
- Chcesz się bawić w fochy ?- spytałam lekko poirytowana
-Nie skarbie, to na żarty - powiedział smutno
- Czyli boisz się swoich uczuć?- spytałam z lekka wkurzona
- Kotek- powiedział i się przysunął 
- Nie kotkuj mi tutaj, tylko mów- powiedziałam i on się wstydził tego co do mnie czuje? Czujecie to ? To jest chyba przegięcie. Nastała niezręczna cisza. Szatyn nie wiedział co powiedzieć, ja tylko pokręciłam przecząco głową. Wstałam, ubrałam się i wyszłam, zatrzaskując za sobą drzwi. Miał to być najpiękniejszy dzień w moim życiu, ale nie zawsze musi się coś spieprzyć.
Weszłam do mojego domu, wszyscy patrzeli na mnie i nie wiedzieli co zrobić. Przeszłam obok nich obojętnie i wtargnęłam do mnie do pokoju. Spojrzałam w okno, a Biebs siedział w tym samym miejscu co go zostawiłam i nie wiedział co zrobić. Ja rozpłakałam się, no co kurwa on nic do mnie nie czuje. Kurwa ja chyba śnie. Wzięłam do ręki mojego białego misia, zsunęłam się po ścianie obok łóżka, objęłam go i jakoś zasnęłam. 
Obudziłam się już u mnie na łóżku, nie wiedziałam co zrobić. Przecież byłam na podłodze, a teraz jestem tutaj. Nagle zobaczyłam na łóżku małą, białą karteczkę, w której było napisane "Przepraszam". Wiedziałam, że był tu Bieber. Nagle usłyszałam głos mojego taty z dołu.
- Kasia, Bieber leci na Mtv- powiedział, a ja nie wiedziałam, czy włączyć, czy nie. Po pewnej chwili włączyłam.
*Reportaż*
- A więc Justin, co powiesz nam o tej dziewczynie- na wielkim ekranie ukazało się zdjęcie, moje i Biebera
- Hmm, ona ma na imię Kasia i.. nie widzę życia bez niej- zwrócił się do kamery- jeśli to oglądasz, to wiedz, że cię kocham najbardziej na świecie- po tych słowach, łzy samowolnie wypłynęły z moich oczu.
- Widzę, że to naprawdę coś poważnego - powiedział dziennikach
- Tak, bardzo ją kocham- wtedy wyłączyłam telewizor, bo za wiele faktów jak dla mnie i mój telefon zaczął wibrować, był/a to.....

-----------------------------------------------------------------------
Macie tu fanpage mojego bloga .https://www.facebook.com/pages/You-want-me/468440076573164
będę dodawała tu kiedy następne rozdziały. Lajkujcie :D

czwartek, 13 czerwca 2013

Rozdział XIII "Pamięć"

- Co się stało? – Spytałam
-, Bo to, co Ci się śniło to prawda- i wtedy zaczął opowiadać ……….

                ……to się zaczęło, gdy się tu przeprowadziłaś. Najpierw nawet Cię nie znałem, ale wiedziałem, że jesteś Belieber, ponieważ miałaś na lewej ręce fioletową wstążkę i bluzkę z napisem „I’m belieber! Problem?” – zaśmiał się mimo łez i zaczął opowiadać dalej….- Wtedy zobaczyłaś mnie.. jak zabawiałem się z… trzema „paniami”- spojrzał na mnie, czy chcę, aby opowiadał dalej, tylko kiwnęłam głową i kontynuował..- To był prezent od kumpla na moje urodziny.. ty się tak wkurwiłaś, że wzięłaś pierwsze lepsze nożyczki i przecięłaś wstążkę, na twoich policzkach mogłem dostrzec łzy, które były pełne smutku, rozpaczy i złości.. bolało mnie to jak nigdy.. myślałem, że mi nie wybaczysz, ale jakoś po wielu trudach staliśmy się nie rozłączni.- skończył, a mi łzy ciekły, jedna po drugiej.
- Czyli to była prawda- powiedziałam, a on mnie przytulił. Wtuliłam się w jego rozgrzany tors i powoli uspokajałam się.
- Przepraszaaam..- powiedział ze smutkiem.
- Nic nie szkodzi, dobrze, że mi powiedziałeś, bo tak to żyłabym bezświadomości tego, że kiedyś było źle- powiedziałam i szczerze się uśmiechnęłam. Gdy tak patrzeliś[KG1] my sobie w oczy, wpiłam się w jego usta. Poczułam wtedy tą jego prawdziwą miłość.
- Kocham Cię i nikt już tego nie zmieni. Na zawsze razem- powiedział między pocałunkami.
- Z tobą zawsze- powiedziałam i czułam, że to właśnie ten jedyny, tylko on się liczył i nikt więcej.
                Bieber po chwili przyniósł moje walizki, a ja mogłam wziąć spokojną kąpiel. Weszłam do gorącej wody i próbowałam sobie wszystko przypomnieć. Skoro się z nim całowałam to chyba jednak to był on, po prostu czuje to i czułam. Chciałam wszystko sobie poukładać. Wtedy przypomniała mi się dwie osoby. Ich twarze spowodowały, że na mojej buzi zagościł niecodzienny uśmiech. Były to dwie dziewczyny w średnim wieku, no nie średni, co ja wygaduje? Miały może od 20-25 lat. Jedna miała na imię Ewa….chyba..tak Ewa na pewno, a drugaa…….hmm…Natalia. I wtedy przypomniałam sobie, że to właśnie moje kochane siostry. Kurwa.. Jak mogłam zapomnieć o siostrach ? .. Nie wiem. Cieszyłam się, że wraca mi pamięć, ale też nie wiedziałam, czemu nie mogę przypomnieć sobie, co łączyło mnie z Justinem…. Nie wiem, czemu się tak dzieje.. dziwne pamiętasz wszystko, a nagle nic, nic nie wiesz….. . Po tych wszystkich moich rozmyślaniach woda stała się zimna, więc wyszłam i wytarłam się białym, miękkim ręcznikiem. Ubrana wyszłam z łazienki. Biebs leżał na łóżku bez koszulki.
- O już się umyłaś, chodź pokarze ci gdzie będziesz spała..- powiedział patrząc się na mnie
- O nie mój drogi, jak ja mam chłopaka w jednym domu i będę spała w innym pokoju….to chyba żart- powiedziałam wesoła a ten spojrzał na łóżko, położył się i poklepał miejsce obok
- To chodź – mówił śmiejąc się.
- Idę, idę..- powiedziałam i wsunęłam się pod kołdrę, wtuliłam się w rozgrzany tors chłopaka. Szatyn zaczął głaskać mnie po plecach i już po chwili spałam jak aniołek……………. Obudziłam się w środku nocy i wydarłam
- Wiem już wszystko wiem !!!!!!!................

@Kasiaaa33   à twitter.
Jeśli chcecie pytać się o następny rozdział to na asku à http://ask.fm/KasiaaaG



wtorek, 11 czerwca 2013

SPECJALNY POST ♥

Proszęęę lajkujcieeee każdy like się liczy :D ♥ z góry dziękii ♥

like------>https://www.facebook.com/nikolaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa?hc_location=stream <------like ♥


Dziękujęę :)
ps. Fanpage koleżanki też #belieber


Rozdział XII "Prawda"

- Coś mi to mówi, więc..- Podbiegł do mnie i objął mnie, a ja czułam, że jestem bezpieczna. Przypomniałam sobie te imie, ale nie wiem, czemu. Ono siedziało gdzieś tam głęboko mnie. Wiedziałam, że już kiedyś tak samo się czułam w czyichś ramionach, tylko sprawiało mi to ból, że nie wiedziałam w czyich. Wtedy zasnęłam............
                …….. Zapadłam w głęboki sen
                Siedzę właśnie na twitterze, to jest Polska, jestem w Polsce. Piszę sobie do jakiegoś Justina Biebera, z powodu jego urodzin wiem, że był to 1 chyba marca, ale nie jestem pewna. Nagle zaczęło przybywać mi obserwujących, nie wiedziałam, dlaczego. Obcy ludzie pisali mi „Ale masz szczęście dziewczyno” wtedy zobaczyłam, że odpisał mi sam Justin, cieszyłam się chodź nie wiem kim on jest. Zaczęłam płakać i poszłam z tego wszystkiego spać. Obudziłam się pełna szczęścia i wtedy zadzwonił telefon, na wyświetlaczu pojawił się napis „MAMA” odebrałam bez wahania
- Cześć Mamo – powiedziałam szczęśliwa do słuchawki
- taata umiera, przyjedź do centralnego szpitala- bez wahania zrobiłam, co mi kazała, chodź nawet nie pamiętam jak wyglądają moi rodzice. Ale szczegół. Dojechałam na miejsce znalazłam tą samą panią, co mówiła dzisiaj do mnie „SKARBIE” i mówiła, że jestem jej córką. Wtedy powiedział, że się wyprowadzamy do L.A. Moje serce zaczęło bić głośniej, czułam ogromny ból. Wydarzenia się jakby urwały i teraz stałam i byłam w moim nowym pokoju. Wszystko było idealne. Poszłam wzięłam długą, odprężającą kąpiel i gdy wyszłam spojrzałam w okno zobaczyłam …
- Kasia, Kasia budź się, bo wychodzisz ze szpitala-usłyszałam głos szatyna, który przerwał mi mój sen i właśnie w tym najciekawszym momencie.
- Już wstaje- zwlekłam się z łóżka, szatyn wyszedł ze sali, a ja mogłam swobodnie się przebrać.
                Po 10 minutach ktoś zapukał do drzwi. Gdy się uchyliły zza drzwi wyłoniła się dobra blondynka.
- Heej, przepraszam Kasia, przepraszam- rzuciła mi się na szyje, nie wiedziałam, kto to i było mi trochę nieswojo.
- Hej, a ty to ?- Spytałam
- Jak nie znasz mnie?- Była całkiem zszokowana
- Przepraszam Cię, ale straciłam pamięć i nic nie pamiętam.
- Cooooo jak to ?- Wydarła się i wtedy do Sali wbiegł zdenerwowany Justin
- Nic Ci nie jest ?- Spytał się
- Nie wszystko ok tylko nie wiem, kim jest ta dziewczyna – spojrzałam na blondynkę, po czym wzrok Justina powędrował w tą samą stronę
- Sara, kuurwa co ty tu robisz?- Spytał oszołomiony
- Justin, przepraszam nie powinnam – powiedziała z błagalnym wzrokiem
- Wynoś się stąd! – Szatyn podniósł głos. Blondynka bez chwili zastanowienia opuściła sale
- Co to było ?- Spytałam zaskoczona
- No jak,aa nie pamiętasz, przepraszam, opowiem Ci wszystko w domu- pokiwałam głowa i opuściłam z Justinem salę. Do domu nie jechaliśmy długo. Rozebrałam się i powędrowałam na górę z chłopakiem. Usiedliśmy na jego dużym łóżku.
- A tamten to twój pokój- pokazał na okno, mój pokój był w drugim domie, stającym obok domu Justina.
-Nie, ściemniasz – zaśmiałam się
- Nie, nieee, nigdy w życiu- także się zaśmiał
- To opowiadaj – powiedziałam. Opowiedział mi wszystko ta blondynka to niejaka Sara i ma ją w dupie, jeśli to, co mówił Justin było prawdą, a wierzę mu.
- No to teraz ty słuchaj- powiedziałam, a on pokiwał tylko w głową w dół i w górę. Opowiedziałam o moim śnie- I tak się głupio skończył, że wyszłam z łazienki i spojrzałam w okno i wtedy zobaczyłam, no i ty mnie obudziłeś- zobaczyłam jak po jego policzku spływa pojedyncza łza.
- Co się stało? – Spytałam
-, Bo to, co Ci się śniło to prawda- i wtedy zaczął opowiadać ……….


Dziękuję, za wasze wszystkie miłe słowa na asku :D 
@Kasiaaa33 ------> twitter 

Rozdział XI "Bezpieczna"

- Nie pamiętasz mnie- łzy szczęścia zamieniły się w łzy rozpaczy. Pokiwała tylko przecząco głową. Już nic nie chciałem wiedzieć, po prostu wstałam i opuściłem sale.........
------------------------------------------------------------------------------------------
Gdy wyszedłem, ryczałem jak małe dziecko. Mama Kasi gdy mnie zobaczyła podbiegła
- Co się stało ! - spytała zdenerwowana
- Ka..ka.sia ona nic nie pamięta !- powiedziałem przez płacz. Wtedy mama Kasi wbiegła na sale, tuż za nią lekarz  i zniknęli za drzwiami, a ja zsunąłem się po ścianie, brodę położyłem na kolana i płakałemmm........

*Ja*
    Dziwne uczucie, masakrycznie dziwne. Nic nie pamiętasz. Mieliście kiedyś takie coś, ja właśnie teraz przez to przechodzę. Nie wiem kompletnie kim jestem, ale z tego co powiedział ten przystojniak to chyba mam na imię Kasia. Tylko nie wiem czemu mnie zostawił. Wtedy weszła na salę jakaś kobieta w średnim wieku i chyba doktor bo miał biały fartuch.
- Kasia, skarbiee !- krzyknęła i mnie przytuliła, nie powiem bo byłam w lekkim szoku.
- Przepppraszam, ale ja pani nie znam, nikogo nie znam i nic nie pamiętam - wyszlochałam
- Już nie długo wszystko sobie przypomnisz - powiedział z lekkim uśmiechem lekarz
- miejmy nadzieje - odpowiedziałam i się położyłam.
    Spałam dość długo, ale przebudził mnie głos szatyna, który siedział koło mnie na krześle. On mówił, a ja udawałam, że śpię.
- Boże Kasia, czeeemu no powiedz czemu my nie jesteśmy szczęśliwi, już niedługo mam trasę i chciałem żebyś jechała ze mną, to wszystko moja wina, nawaliłem. Gdym Cię wtedy tam nie zabrał, nie leżałabyś tutaj i byś wszystko pamiętała. Przepraszam słonko ! Kocham Cię, słyszysz Kocham, ale ty nawet nie wiesz kim ja jestem, kuurwa jak to boli.-powiedział a głos mu się łamał od płaczu
- Wiem tylko, że jesteś blisko- powiedziałam i myślałam, ze też się rozpłacze
- O sorry, przepraszam że Cię obudziłem- powiedział zmieszany
- nic się nie stało- odwróciłam się wtedy i spojrzałam w jego czekoladowe oczy." Normalnie fabryka czekolady" pomyślałam i przygryzłam dolną wargę. W jego oczach można było dostrzec iskierki, które są szczęśliwe, a zarazem smutne
- Ja już pójdę - powiedział i już chciał wychodzić, ale złapałam go za rękę
- A kto powiedział, że chcę abyś wyszedł - powiedziałam szybko. On automatycznie się odwrócił i spojrzał na mnie
- Myślałem tylko...- nie pozwoliłam mu dokończyć
- Nic już nie mów tylko mnie przytul Justin - niemalże wykrzyczałam te słowa. Te odskoczył i się spytał
- ty znasz moje imię ?
- Coś mi to mówi więc..- podbiegł do mnie i objął mnie, a ja czułam, że jestem bezpieczna. Przypomniałam sobie te imię, ale nie wiem czemu. Ono siedziało gdzieś tam głęboko mnie. Wiedziałam, że już kiedyś tak samo się czułam w czyichś ramionach, tylko sprawiało mi to ból, że nie wiedziałam w czyich. Wtedy zasnęłam............
---------------------------------------------------------------------------
przepraszam ! Wiem, że nie dodawałam nic ale przepraszam :( nie miałam czasu :(
Pisałam z tą piosenką ;D

sobota, 8 czerwca 2013

Rozdział X "Wypadek"

 To co tam zobaczyłam sprawiło, że zemdlałam, a konkretnie zobaczyłam.......
-----------------------------------------------------
....Moją kochaną mamuśkę całującą się z kim? no z kim? Kurwa chciałabym, żeby to był sen, ale nie ja pierdole, ona całowała się z Jeremy'm. A kto to jest Jeremy ? Właśnie Jeremy to tata Jusa. Myślałam, że się zapadnę pod ziemie. Usłyszałam jak Justin, mama i zapewne Jeremy mnie budzą.
- Kasia, słyszysz ?- spytał szatyn. Jego głos bym wszędzie rozpoznała
- Tak, skarbie co się stało- powiedziałam
- Jakie kurwa znowu "skarbie"- zaczęła się drzeć mama i wtedy sobie wszystko przypomniałam. Szybko się podniosłam, spojrzałam na nich po kolei i powiedziałam
 -Czy ja nigdy nie mogę być szczęśliwa?!- wykrzyczałam te słowa. Odwróciłam się i pobiegłam przed siebie. Nie zwracałam uwagi na nic. Po chwili poczułam niesamowity ból i nic już nie pamiętałam....
Oczami Justina
Chciałem pobiec za nią, ale powstrzymał mnie tata
- Zostaw ją musi sobie to wszystko poukładać- powiedział
- Co kurwa poukładać ? To, że nie mogę być z nią szczęśliwy - krzyknąłem i usłyszałem jej głos "AŁAAA" zaczęła się drzeć i wtedy ten huk. Nie czekałem dużej tylko biegłem w tą stronę co przed chwilą ona. 
-Kasia, Kasia, Kasia !- krzyczałem. Dobiegłem do miejsca, ona leżała na ziemi zalana krwią. Nie wiedziałem co mam robić, myślałem, ze nie żyje, nie zniósł bym tego, umarłbym z tęsknoty. Po chwili przyjechało pogotowie. A ja siedziałem przy niej i tuliłem ją do siebie. 
- Niech pan się odsunie-mówił jeden z sanitariuszy 
- Nie, nie zostawię jej- odpowiedziałem mało słyszalnym głosem.
- Proszę pana, może pan jechać z nami, ale niech teraz pan się odsunie- powiedział
- dobrze - odsunęłem się. Sanitariusze położyli ją na noszach i zanieśli do karetki. Wsiadłem za nimi i po 15 minutach byliśmy na miejscu. Szybko pojechali na sale obserwacyjną, zrobić jej prześwietlenie. 
Mijały godziny i nikt nic nie wiedział. Wyszedł lekarz, od razu do niego podbiegłem
- Co z nią ? -powiedziałem błagalnym głosem
- Jest w śpiączce, miejmy nadzieje, że się obudzi- powiedziała
- Miejmy nadzieje ?- wkurwiłem się i to nieźle
- Niestety - powiedział i odszedł. Ja nie wiem co bym zrobił gdyby ją mi zabrali.
*Miesiąc później
Ubrałem się szybko i pojechałem do szpitala gdzie leżała Kasia. Ta czynność była moją rutyną od jakiegoś miesiąca. Ona się nie budziła, ale ja nadal wierzyłem, że się obudzi i będziemy szczęśliwi.
Pod szpitalem poprawiłem ciuchy, od tamtej pory nie dawałem żadnych koncertów. Wszedłem na jej salę, a ona leżała taka bezbronna.
- Hej skarbie, już jestem- powiedziałem i pocałowałem ją w policzek. Usiadłem na krześle obok łóżka i gadałem do niej
- Wiesz, że się obudzisz i już wtedy będziemy szczęśliwi. Będzie już tak zawsze- uśmiechnąłem się mimowolnie. Ojca i jej matki znać nie chciałem, bo to wszystko przez nich, co prawda już się nie spotykają, ale to robili. To też moja wina nie powinienem jej zabierać tam obwiniałem się i wtedy poczułem, ze je ręka sie poruszyła i powoli zaczęła otwierać oczy. Popłakałem się po miesiącu się obudziła. Rozpłakałem się jak małe dziecko. Te łzy to były szczęścia.
- Gdzie ja jestem ? - spytała
- W szpitalu skarbie, miałaś wypadek, ale teraz już będzie wszystko dobrze.- powiedziałem szczęśliwy
- Kim ty jesteś?- powiedziała zszokowana.
- Nie pamiętasz mnie- łzy szczęścia zamieniły się w łzy rozpaczy. Pokiwała tylko przecząco głową. Już nic nie chciałem wiedzieć, po prostu wstałam i opuściłem sale.........

Rozdział IX "Plaża"

Muszę przyznać, że swoim głosem mnie przekonał. Weszliśmy do szkoły i zobaczyliśmy......
------------------------------------------------------------
......Sarę z dwoma laskami, które miały więcej tapety niż ubrań. Gdy nas zobaczyła, od razu swój wzrok wbiła w nasze splecione dłonie. "No cóż" pomyślałam i Jus powiedział
- Ne przejmuj się ! Kocham Ciebie i tak juz zostanie, rozumiesz? - powiedział patrząc mi się w oczy 
- Tak. Ja Cię też kocham - przybliżył się i musnął moje wargi. Rozumiem Sarę, ale ja kocham Justina i nie wiem sama co mam o tym myśleć. Biebs sprawia, że czuję się dobrze, nawet bardzo dobrze. "Kocham go i nigdy nie przestanę !" Pomyślałam i udaliśmy się na angielski, na którym siedzieliśmy razem. Nudyy, straszne nudy, nauczycielka tylko coś tam nawijała. Zadzwonił dzwonek:
- Chodź skarbie, dzisiaj wracasz ze mną- powiedział szatyn uśmiechając się.
- Mmm- odparłam wesoła. Spakowałam się i wyszłam z Justinem na dwór. Wsiedliśmy do jego czarnego Range Rovera i odjechaliśmy. 
- Gdzie dziś idziemy ? - spytał się 
- Nie wiem, wybieraj  - powiedziałam 
- Yymm może basen- poruszył teatralnie brwiami.- Wiesz nie widziałem Cię jeszcze w stroju kąpielowym
- Justin!- powiedziałam i walnęłam go w ramię
- Co ? - powiedział i zaczął się śmiać. Dojechaliśmy do domu i pożegnaliśmy się namiętnym pocałunkiem. Wbiegłam do domu i napisałam do szatyna.
" O której idziemy zapomniałeś powiedzieć, bo byłeś skupiony na czymś innym haha " 
Wysłałam i zaśmiałam się pod nosem. Po 2 minutach  mój telefon zaczął wibrować. 
" O 16, no niestety masz tak seksowne ciało ;D" 
Od razu odpisałam
" Nie napalaj się, zboczeńcu ;* do później" 
Szczęśliwa zjadłam obiad i udałam się na górę. Spojrzałam na zegar, wskazywał 15 czyli miałam jeszcze 1h.  Podbiegłam do szafy, wyciągnęłam mój niebiesko czerwony strój, do tego krótkie spodenki koloru jasnego jeansu i przewiewną niebieską bluzkę. Udałam się do łazienki z tymi ciuchami i się w nie przebrałam. Wyszłam, spojrzałam w okno, szatyna w nim nie było od ostatniego razu. Pomyślałam, że się spytam czemu go tam nie ma, jak się spotkamy. Do mojej fioletowej torby włożyłam duży, plażowy ręcznik i świeżą bieliznę. Właśnie zapomniałam za miesiąc zaczynają się wakacje. "Zajebiście" pomyślałam i jeszcze szybko wbiegłam do łazienki, aby poprawić mój make-up i włosy. Gdy byłam już gotowa, w  przedpokoju założyłam rzymianki i wybiegłam na dwór. Biebs już czekał na mnie, oparty o swój samochód. Podbiegłam do niego uśmiechając się i wpiłam się w jego usta. 
- O jakie przywitanie- powiedział zadowolony
- Przyzwyczajaj się- odparłam i zajęłam miejsce pasażera. Tak samo zrobił Justin. Po 20 minutach byliśmy już na plaży wyszłam z auta i skierowałam się w strone szatyna.
- Chodź, idziemy w takie miejsce,  w które nikt nie chodzi, i chyba chcemy, żeby paparazzi nie popsuło nam tego dnia?- powiedział
- Jasne, z tobą nawet  w ogień pójdę- zaśmiałam się 
- Chodź- przyciągnął mnie do siebie i pocałował. Gdy już się od siebie oderwaliśmy Justin złapał mnie za rękę. Szliśmy jakimś lasem i gdy dotarliśmy na miejsce, nagle Biebs się zatrzymał
- O KURWA!- wykrzyczał nieźle wkurwiony
- Co się stało ?- spytałam zaskoczona
- Patrz ! - wskazał mi pewne miejsce. To co tam zobaczyłam sprawiło, że zemdlałam, a konkretnie zobaczyłam.......

piątek, 7 czerwca 2013

Rozdział VIII "Początek Miłości"

 Wstałam jak zwykle o 6.00 udałam się do szafy i wyciągnęłam......
----------------------------------------------------------------------------------
Fioletową bluzę z napisem "F*CK BITCHES" i do tego białe rurki. Udałam się do łazienki, po czym ubrałam się i zrobiłam make-up. Makijaż nie był taki jak zawsze, lekki, delikatny, właśnie przeciwnie, zrobiłam sobie czarne kreski, które podkreślały moje niebieskie oczy i nałożyłam fluid. Umyłam zęby i zeszłam na dół. Spojrzałam na zegarek, który wskazywał 6.35. Udałam się do kuchni i jak to już w tradycji czekała na mnie karteczka. Od kogo ? no jak od kogo, jak od mamy " Jestem w pracy do 22, tata w klinice". Nasypałam do miski czekoladowe płatki, które po chwili pływały już w mleku. Zjadłam śniadanie w żółwim tempie. Spojrzałam na zegarek, była już 7.20 więc czas wychodzić. 
Szłam i szłam. Kopałam kamieniem, taki to już mój zwyczaj. Po 25 minutach znalazłam się pod szkołą. Już nie czekała na mnie Sara, co mnie bardzo zabolało. Myślałam, że tylko tak wybuchła i zaraz bd wszystko okey. Myliłam się. Podeszłam do mojej szafki , wpisałam kod i otworzyłam. Na ziemie spadła biała karteczka z napisem "Jeśli coś do mnie czujesz, przyjdź na czwartej przerwie pod drzewo ~Justin". Ne wiedziałam czy iść, czy nie. Miałam jeszcze czas, aby się zastanowić. Zadzwonił dzwonek, udałam się do klasy, w której aktualnie odbywały się moje zajęcia. Był to wos, na którym siedzę z Sarą, gdy mnie zobaczyła zaśmiała się szyderczo i odwróciła wzrok. "Suka" pomyślałam i przeszłam obok. Usiadłam na końcu klasy i słuchałam muzyki przez słuchawki. Tak minęła pierwsza, druga, trzecia i czwarta lekcja. Przez ten czas zastanowiłam się i już wiedziałam czy czuje coś do Justina. Udałam się na wyznaczone miejsce. Z daleka widziałam już sylwetkę szatyna, który opierał swój ciężar ciała o drzewo i spoglądał w dół. Podeszłam bliżej i zasłoniłam mu oczy. 
- Niech zgadnę Kasia ? - spytał, czułam że się uśmiechnął.
- Tak- odpowiedziałam radośnie. On gwałtownie się obrócił i mnie delikatnie pocałował. Nie przeczyłam,  bo mnie już nic nie obchodziło tylko ja i Justin. 
- Więc to jest odpowiedź na moje pytanie ? - spytał lekko zdenerwowany, to można wyczuć w jego głosie.
- Tak skarbie - powiedziałam i musnęłam wargi chłopaka- więc co dzisiaj robimy ?
- Co tylko chcesz księżniczko - odpowiedział i złapał mnie za rękę, kierując w stronę szkoły. Szliśmy tak, trzymając się za rękę i uśmiechając do siebie. Gdy doszliśmy do drzwi szkoły, coś w środku mnie zatrzymało 
- Justin, nie - powiedziałam wystraszona
- Nie bój się, nic się nie stanie - pocieszał mnie. Muszę przyznać, że swoim głosem mnie przekonał. Weszliśmy do szkoły i zobaczyliśmy......

Rozdział VII "Koniec przyjaźni, początek ....."

Całowaliśmy się bez opamiętania, nie przeszkadzało mi to i wtedy do mojego pokoju weszła.........
------------------------------------------------------------------------------
......Sara. Nie wiedziałam co zrobić, jak się zachować. Szybko wstałam z Biebsa i się poprawiłam. 
- O hej Sara !- niemalże wykrzyczałam te słowa.
- Ja pierdziele, ja się o ciebie martwię, szukam po całej szkole, a widzę że się ładnie bawisz- powiedziała wkurzona.
- Sar..- chciałam mówić, lecz ona się wtrąciła.
- Kurwa Kaśka nie denerwuj mnie, sorry, że przeszkodziłam- wyszła z pokoju i trzasnęła drzwiami. Ja tylko spojrzałam na Jussa i szybko pobiegłam za Sarą. Dogoniłam ją na dworze.
- Saraa przepraszam, za co ty się złościsz, nie mam prawda do miłości ? - spytałam trochę wkurzona.
-Masz, ale to nie o to chodzi- powiedziała 
- To o co ?!
- Nie powiem Ci, nie zasługujesz na to - zaśmiała mi się prosto w twarz.
- Zajebistą mam przyjaciółkę, sorry miałam.
- Kasia tu nie o to chodzi, sorry że się uniosłam ale zrozum- powiedziała łagodniej 
- Co mam zrozumieć ?- odpowiedziałam.
- No, bo ty się tu przeprowadziłaś i od razu wszyscy do ciebie, że ty taka i taka, same komplementy, mam to w dupie , ale to  że całowałaś się z Bieberem mnie zabolało, kocham się w nim od 1 liceum, a ty tu przyjechałaś i go zabrałaś, suko !- wykrzyczała te słowa, ja spojrzałam na mój dom, w oknie był Bieber i wszystkiemu się przyglądał
- Nie moja wina, bierz go sobie!
- Twoja, właśnie , że twoja. - powiedziała, a ja wiedziałam że to koniec naszej przyjaźni. Odwróciła się i poszła w stronę swojego domu. Pobiegłam na górę, otworzyłam drzwi i powiedziałam :
- Wypierdalaj stąd - stał i się nie ruszał - co nie słyszałeś ?!
- Kasia, ale ja ciebie kocham nie rozumiesz.
- gówno mnie to obchodzi, ułóż sobie życie z Sarą !- powiedziałam i wypchałam go za drzwi. Usłyszałam tylko z dołu zamykające się drzwi i zsunęłam się na drzwiach, siadając na podłogę i płacząc. Musiałam się jakoś ogarnąć, przecież nie bd siedziała i płakała, szkoda życia. Wstałam i udałam się do łazienki, umyłam twarz i zrobiłam lekki make-up. Pochodziłam jeszcze trochę do domu i pomyślałam, że idę się umyć i spać, bo ostatnio chodzę zaspana. Zrobiłam co miałam zrobić i poszłam spać, wcześniej się pakując na jutro do szkoły.
Wstałam jak zwykle o 6.00 udałam się do szafy i wyciągnęłam......

czwartek, 6 czerwca 2013

Rozdział VI " Namiętny pocałunek "

- Zostaw ją słyszysz gnoju - powiedział ..........
--------------------------------------------------------------------------
........szatyn ze wściekłością wymalowaną na twarzy.
- Bo co mi kurwa zrobisz ?- odgryzł się Greg
- Haha jeszcze się pytasz ? - zaśmiał się Justin, podchodząc bliżej nas i wymierzając pięścią w twarz Grega. Chłopak upadł na ziemie, zwijając się z bólu. Biebs złapał mnie za rękę i zaprowadził  w ustronne miejsce. 
- Nic Ci się nie stało ? - spytał zdenerwowany 
- nie dzię....ku...je - powiedziałam roztrzęsiona. 
- Chodź zaprowadzę Cię do domu 
- nie, jeszcze mam lekcje - odpowiedziałam 
- nie ma gadania idziemy - jego wargi lekko uniosły się ku górze. Szatyna wziął mnie na ręce i prowadził w stronę jego samochodu. Posadził mnie na przednim siedzeniu i zapiął pas. Po chwili był już na miejscu kierowcy, zapiął pasy i ruszył. Nie odzywałam się przez całą drogę, tylko opierałam głowę o szybę. Jego obecność sprawiała, że czułam się taka bezpieczna i radosna w duchu, nie wiem czemu. Może się zakochałam ? nie na pewno nie, nie mogę . Tak o to znaleźliśmy się pod naszymi domami. Już chciałam otwierać drzwi, lecz wyprzedził mnie w tym Juss. Podziękowałam i udałam się w stronę domu. Stanęłam przy bramce i się spytałam :
- Justin może wejdziesz ? 
- Jasne, jeśli to nie kłopot- odpowiedział 
- Żaden - uśmiechnęłam się lekko i poszłam odtworzyć drzwi od domu. Biebs szedł za mną. Otworzyłam drzwi i powiedziałam 
- Idź na góre, drugie drzwi na lewo, ja coś do picia nam przyniose- powiedziałam i zrobił to o co go prosiłam, sama też udałam się do kuchni. Nalałam nam picia, wzięłam duży pojemnik lodów i dwie łyżeczki. Udałam się na górę, otworzyłam drzwi, a Justin oglądał moje piosenki, te co pisałam, czytał i czytał i nic wokół go nie interesowało. W pewnym momencie chrząknęłam 
- Yy
- Słuchaj sorry bo ten zeszyt leżał tak otwarty - powiedział zdezorientowany 
- spoko i jak ? - spytałam 
 - są rewelacyjne, i chciałbym się spytać czy mogę je nagrać, oczywiście bd podane kto jest autorem słów.
- jeśli uważasz że są nawet nawet - powiedziałam 
- Kasia, bo ja nie chciałem Cię wtedy pocałowac, przepraszam. -powiedział ze spuszczoną głową 
- spoko - odpowiedziałam i podałam mu szklankę i łyżeczkę. Usiedliśmy na łóżku i rozmawialiśmy. Justin powiedział mi jak to jest być gwiazdą. Z tego co powiedział to nie zbyt fajnie. Później rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym, on trochę mi opowiedział o swojej rodzinie, ja mu troche o swojej. W pewnym momencie chciałam wziąć loda na łyżeczkę :
- Ej kto zjadł wszystkie lody - powiedziałam udając złą
- No jak to kto , ty ! - zaśmiał się Biebs . I w tym momencie rzuciłam nim poduszką i tak zaczęła się bitwa na poduszki. W pewnym momencie niefortunnie spadłam na niego. 
- Sorry nie chciałam - spojrzałam mu w oczy i dostrzegłam w nich małe iskierki.
- spoko, spoko- powiedział się uśmiechając się. Ja dalej na nim leżałam i w pewnej chwili wpiłam się w jego usta. Całowaliśmy się bez opamiętania, nie przeszkadzało mi to i wtedy do mojego pokoju weszła.........

Rozdział V "Sprawie że się we mnie zakochasz"

Wtedy on złapał mnie za ramię i się przybliżył. Nagle...
---------------------------------------------------------------------
... jego malinowe usta przybliżyły się do moich. Stałam jak wryta i nie wiedziałam co zrobić, a on tylko lekko się uśmiechną i złączył nasze usta. Przejechał językiem po mojej wardze, prosząc o pozwolenie, bez wahania otworzyłam usta i po chwili nasze języki biły się o dominacje. Nie wiem czemu, ale nie zaprzeczałam i nagle coś mnie znów przyciągnęło na ziemie i się oderwałam od niego. Pokiwałam tylko przecząco głową i pobiegłam do domu. Wbiegłam szybko na górę i byłam w takim szoku jak nigdy. Myślałam że to sen więc sie uszczypnęłam jęknęłam tylko krótkie -ałł- i poszłam odrabiać lekcje> Nie mogłam się wgl. skupić, ale po jakiś 3 godzinach byłam  gotowa na jutr do szkoły. Podeszłam do szafy, wyciągnęłam piżamę i weszłam do łazienki. Wzięłam długą, gorącą kąpiel. Gdy woda zrobiła się zimna wyszłam z wanny i wytarłam się w miękki ręcznik. Ubrałam piżamę i wyszłam z łazienki. Podeszłam do okna i zobaczyłam Justina grającego na gitarze i zapisującego coś w jakimś zeszycie:- pewnie nuty i słowa do nowej piosenki- pomyślałam i podeszłam bliżej zasłaniając roletę. Czułam się tak głupio, nie wiem jak jutro pójdę do szkoły. Najpierw byłam belieberką, teraz go znienawidziłam, później wybaczyłam i całowałam. Czułam się żałośnie. Podeszłam do łóżka, położyłam się na nim i poszłam spać .
Obudziłam się o 6.00, budzik mnie obudził. Niechętnie wstałam z łóżka, podeszłam do okna i je odsłoniłam. Zobaczyłam w łóżku jeszcze śpiącego Biebsa. Mimowolnie uśmiechnełam się i poszłam do łazienki zahaczając o szafę i wyciągając białe spodnie i do tego fioletową bluzkę z napisem " I ♥ L.A" . Ubrałam się szybko, zrobiłam tak jak zawsze lekki make-up i rozpuściłam moje kochane loki, które swobodnie obadały na moje ramiona. Umyłam jeszcze zęby i zbiegłam na dół. Czekała na mnie tylko karteczka "tata jest u lekarza, a ja juz musiałam jechać do pracy Mama" pomyślałam, że dzisiaj do 17 chata moja ♥ lubie, kiedy jestem sama. Nie wiem  czemu :D taka już jestem. Zrobiłam sobie płatki z mlekiem , szybko zjadłam i pobiegłam do korytarza. Ubrałam moje fioletowe conversy i zarzuciłam białą torbę na ramię. Wyszłam i się nawet nie spojrzałam na dom obok, bo było mi głupio. Inaczej mówiąc przeszłam obojętnie. Doszłam do szkoły, w której czekała juz na mnie Sara
- heejka - powiedziała dziewczyna i dała mi buziaka w policzek.
- no hej- powiedziałam zdenerwowana.
- Kasia co się stało ?- spytała
- Powiem Ci, ale obiecaj że nikomu nie powiesz 
- No jasne, od czego ma się przyjaciół- uśmiechnęła się. Opowiedziałam jej wszystko od mojego przyjazdu do teraz. Jej mina była bezcenna.
- Nie gadaj ! Całowałaś się z Bieberem- powiedziała zszokowana
- Ciiii bo jeszcze ktoś usłyszy- ściszyłam głos
- Ok. - powiedziała i w tym momencie zadzwonił dzwonek. Ja miałam gdzie indziej lekcje. Sara miała właśnie w-f, a ja angielski. Weszłam do klasy, na szczęście Biebera nie było. Zajęłam jedną wolną ławkę i się rozpakowałam. Po chwili do klasy wszedł Biebs. Rozglądnął się po klasie i szukał wolnego miejsca, które było koło mnie. Więc musiał usiąść ze mną. Myślałam że zemdleje, w żołądku tak  mnie ściskało, że masakra. Podszedł i usiadł, nic się nie odzywał co mi odpowiadało. Zaczęła się lekcja, w klasie było ciemno, bo nauczycielka puściła nam jakąś prezentacje. Wtedy Biebs się przybliżył i powiedział:
- Sprawie, że się we mnie zakochasz- w tym momencie jak zbawienie zadzwonił dzwonek na przerwę. Chłopak wyszedł, zwycięsko się uśmiechając. Ja nie wiedziałam co się dzieje. Jak on mógł coś takiego powiedzieć, mimo że to brzmiało chamsko to miałam motyle w brzuchu. Wyszłam z klasy i podeszłam do Sary która stała koło szafek. Opowiedziałam jej całą sytuację i zadzwonił dzwonek . Tak właśnie miały kolejne lekcje. Na jednej z przerw podszedł do mnie chłopak i się przedstawił. 
- Hej Greg jestem, a ty to pewnie Kasia?- spytał
- Tak, Kasia. Miło mi - odpowiedziałam
- Słuchaj bo teraz nie masz zajęć z Sarą, tylko ze mną chodź zaprowadzę Cię. - powiedział z uśmiechem
- Jasne, czemu nie - odpowiedziałam
  Szliśmy przez jakiś korytarz, gdzie nie było ludzi i wtedy się spytałam:
- Dobrze idziemy ? 
- No a jak Ci się wydaje- W tym momencie gwałtownie mnie przyciągnął do siebie i zaczął namiętnie całować. Wyrywałam się ale był silniejszy. Wtedy usłyszałam ten głos.
- Zostaw ją słyszysz gnoju - powiedział ..........

środa, 5 czerwca 2013

Rozdział IV "Żałosne przeprosiny"

dostałam karteczke......
---------------------------
której treść brzmiała " Przepraszam nie chciałem Justin ♥" nie chciałam odpisywać, bo mam go w dupie, ale odpisałam " te serduszko to sobie wsadź, i tak nie przyjmne przeprosin". Do końca lekcji już nie dostałam żadnej karteczki :- i bardzo dobrze- mówiłam sobie w myślach. Tak minęły wszystkie lekcję i na każdej siedziałam z Sarą, moją nową przyjaciółką. W końcu nadszedł czas pożegnania się z przyjaciółką, ponieważ ona szła w przeciwnym kierunku. Pożegnałam się z nią całusem w polik i poszłam do domu. Szłam i nuciłam sobie piosenkę Biebera "Be alright" sama nie wiem czemu. Wtedy podbiegł do mnie ON ten DUPEK. 
-sorry słuchaj, nie wiedziałem- powiedział smutno
- czego kurwa nie wiedziałeś ?!- odpowiedziałam lekko podirytowana.
- no, bo kumple mi je załatwiły, taki prezent na urodziny- powiedział ze spuszczoną głową- sorry jeszcze raz.
- zajebisty prezent- powiedziałam i nie wiem jakim cudem znaleźliśmy się pod naszymi domami. Powiedział krótkie- hej - odpowiedziałam tak samo i weszłam do domu. Mama czekała na mnie uśmiechnięta od ucha do ucha, nie wiedziałam dlaczego i się spytałam :
- o ty co taka szczęśliwa?
- no jak to co gadałaś z JUSTINEM BIEBEREM- zaakcentowała dwa ostatnie słowa z "bananem" na twarzy. 
- no i co, on jest dupkiem, nawet tego nie wiedziałam - odparłam smutniejsza.
- coś się stało Kasia- spytała zszokowana.
- nie ważne- odparłam i pobiegłam na górę do pokoju. Weszłam, rzuciłam torbę w kąt i położyłam się na łóżku. Wziełam laptopa i pierwsze co zrobiłam to włączyłam twittera. Tweetnełam krótkie "#sad". Wtedy spojrzałam w okno, to  co zobaczyłam otworzyło mi oczy, pisało tam  " przepraszam naprawdę nie chciałem ". Zaczęłam się zastanawiać :- może ona naprawdę żałuję"- Nie wiedziałam już w co wierzyć :- czy on jest zwykłym dupkiem ? czy może naprawdę żałuję- Zastanawiałam się nad tym z jakieś pół godziny i postanowiłam że dam mu ostatnią szansę. Napisałam na kartce " za 5 minut na dole" i przyłożyłam do okna. W odpowiedzi dostałam krótkie "Ok :D". Wzięłam tylko bluzę i zbiegłam schodami na dół, rzuciłam krótkie:- wychodzę - i podeszłam do mojej bramy gdzie już stał szatyn. Jego czekoladowe tęczówki spojrzały w moją stronę i malinowe warki lekko uniosły się ku górze. Odwdzięczyłam się uśmiechem i powiedziałam : 
-Hej
-No hej słucha...- przerwałam mu 
- Nie ty słuchaj i nie przerywaj
- No więc jak już wiesz byłam Belieber, właśnie byłam , myślałam że jesteś inny. Nie mogłam uwierzyć w to co widziałam.
-No, ale ja nie wiedziałem to mój kolega Chaz to wymyślił, sorry.
-Przeprosiny przyjęte. Wiem, że to twoje życie i mam to w dupie, ale zachowałeś się nie fair w stosunku do Beliebers.- wtedy on złapał mnie za ramię i się przybliżył. Nagle...
---------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję Wam za wspaniały dzień ♥
dziękuję : Oli , Hani, Nikoli, Sandrze, Krystianowi, Patrykowi, Kubie i Karolowi za dzisiejszy dzień :D  " Nasz Jerry ♥" 

Rozdział III "Nowa"

        Wtedy spojrzałam w okno to co zobaczyłam sprawiło, że nogi zrobiły mi się jak z waty. A mianowicie w oknie zobaczyłam.........
-----------------------------------------------------------------
Zobaczyłam JUSTINA, ale nie byłam szczęśliwa, bo on nas wszystkich okłamywał.  Zabawiał się z trzema laskami naraz. W sercu mnie zakuło i nie wiedziałam co zrobić. Pojedyńcza łza spływała mi po policzku. Chłopak który był dla mnie wzorem, ma 3 panienki na chacie i nie wiadomo co z nimi robi (wiadomo hehe) . Wtedy rozpłakałam się jak mała dziewczynka nie wiedziałam co zrobić . W pewnym momencie jego brązowe tęczówki skierowały swój wzrok na mnie. Chłopak gwałtownie wstał i pociągnął swoje blond końcówki włosów. Podszedł do okna ze smutną minął. Skapnął się że muszę być belieber, no nie kto by się nie skapną filetowa wstążka na lewej ręce. Piżama z misiami i napisem I'm Belieber♥ Problem? . Z jego wyrazu twarzy można było wyczytać strach i smutek. Wyszeptał do mnie ciche przepraszam, które wyczytałam z ruchu jego ust. Ja tylko przecząco pokiwałam głową. Podeszłam do okna wzięłam nożyczki i na jego oczach przecięłam moją fioletową wstążkę, która na mojej ręce znajdowała się już 3 lata.  Spadła niczym piórko na ziemie. Justin miał łzy w oczach ja tylko złapałam za sznurek od rolety. Wtedy roleta spadła gwałtownie na dół i zasłoniła mi widok. Cieszyłam się że nie muszę już oglądac jego "brudnej" twarzy miałam wszystkiego dosyć. Położyłam się na łóżku myśląc o tym co stało się jakieś 3 minuty temu i zasnęłam. Wstałam o 6.00 bo dzisiaj pierwszy dzień w nowej szkole. Masakra jakaś ! Zwlekłam się z łóżka, podeszłam do szafy i nie wiedziałam co wziąć, bo wszystko było związane z Bieberem, którym gardziłam od tamtego wieczora. Zdecydowałam się na jasne rurki i koszulkę galaxy. Wzięłam rzeczy i udałam się do łazienki. Jak codziennie "codzienna toaleta", lekki make-up i bujne długie loki. Zeszłam na dół, wzięłam jeszcze tylko torbą i zbiegłam na dół do kuchni, w której czekała już mama z tatą 
- Heejka- powiedziałam z lekkim uśmiechem, chodź w środku byłam rozdarta.
- No cześć nasza pannico- powiedział tata uśmiechając się. Zjadłam śniadanie i była już 7.20, a na 8.00 mam lekcje, droga do szkoły jest dośc długa, bo szkoła jest 2 km od lotniska, więc wiedziałam gdzie mam iść. W korytarzu ubrałam jeszcze tylko moje miętowe vansy i wyszłam podśpiewując sobie. Nawet nie spojrzałam się na dom obok, bo wiedziałam do kogo należy. Szłam tak nucąc różne piosenki i kopiąc kamyk . Gdy doszłam do szkoły poczułam że serce mi wali masakrycznie :-Stres-pomyślałam i przekroczyłam próg szkoły. Wszyscy się na mnie patrzyli. Nie dziwie się nowa w szkole, to przecież sensacja. Nie? hahah. Poszłam do sekretariatu po kluczyk do szafki i gdy wychodziłam podeszła do mnie równa ze mną blondyka, która też miała loki. 
- Hej - powiedziała - Jesteś tu ta nowa ? Ja jestem Sara, a ty ? - spytała
-Kasia, tak ta nowa-odparłam.
- Może chcesz abym dotrzymała Ci towarzystwa. ?
- Taak, byłoby mi bardzo miło - powiedziałam uśmiechając się od ucha do ucha. Udałyśmy się na lekcjie pierwszy był angielski. Weszłyśmy zajęłyśmy ławkę z tyłu . Chwile po nas weszła nauczycielka. :- Proszę zając miejsca - powiedziała wrednie
- Ty jesteś tu nowa? - skierowała swoje pytanie do mnie .
-Tak - uśmiechnęłam się lekko
- wyjdź na środek i się przedstaw, i powiedz dlaczego się przeprowadziłaś. - odwzajemniła uśmiech. Wyszłam na środek i tylko myślałam;- Kasia tylko niczego nie schrzań.
- No więc mam na imię Ka....- i wtedy drzwi do klasy się otworzyły a w nich stanął Justin.Myślałam że zemdleje  . Nauczycielka mi przerwała i skierowała się do Justina
-Panie Bieber proszę się nie spóźniać i teraz zająć miejsce- Ja stałam jak słup i nie wiedziałam co zrobić. Justin przeszedł obok mnie i usiadł ławkę przede mną i Sarą.
-Proszę kontynuuj- powiedziała pani
- No więc mam na imię Kasia. Jestem Polką, przeprowadziłam się tu z powodu choroby mojego taty, dlatego że w Polsce nie ma takiej kliniki, która by się nim zaopiekowała i jestem beli...- i tu się zacięłam i spojrzałam na Justina, który spuści głowę gdy poczuł mój wzrok na nim- To wszystko - skończyłam
- Możesz usiąść- powiedziała nauczycielka 
- Dziękuję- kierowałam się na koniec klasy i przeszłam obojętnie obok Justina.
Po 25 minutach lekcji dostałam karteczkę od.......

wtorek, 4 czerwca 2013

Rozdział II "Szczęście, smutek, przeprowadzka " ♥

Nagle dostawałam dużo wiadomości o treści 
" Boże dziewczyno jakie masz szczęście " itp. Nie wiedziałam o co chodzi . Zaczęło mi przybywać obserwujących. I wtedy weszłam na intereakcje to co tam zobaczyłam zwaliło mnie z nóg, a dokładniej z krzesła  :D.....
------------------------------------------------------
Wstałam z podłogi, podeszłam do laptopa i jeszcze raz spojrzałam się na ekran, przetarłam oczy i to była prawdaaaa Justin ODPISAŁ MI. Czujesz ? odpisał... nie mogłam w to uwieżyć, serce waliło jak zwariowane a ja płakałam ze szczęścia . Myślałam że to sen, ale nie to była najprawdziwsza prawda. Treśc jego tweeta brzmiała tak:
"Thanks u. I love u too " . Masakraaa to co wtedy przeżywałam jest nie do opisania. 

Ogarnełam się i poprawiłam twarz, która była czerwona od płaczu. Płakałam oczywiście ze szczęścia. Napisałam jeszcze jednego tweeta " @justinbieber odpisał mi . Masakraa płacze ze szczęścia" nie mogłam nawet się ruszać i tylko zamknęłam laptopa i położyłam się na łóżku zalana łzami. Nie wiem nawet kiedy z tych emocji zasnęłam , a muzyka Biebsa nadal grała na full. Obudziłam się, dlatego że mój telfon zaczął wibrować. Była to mama. Odebrałam


- Hej mamo co chcesz ?- cieszyłam się, gdy jej to mówiłam
- Kaa...si...a  bo ta....ta- mówiła płacząc 
- Boże, mamo co się stało mów wolniej i się uspokuj. -mówiłam zdenerwowana i teraz łzy szczęścia zamieniły sie w łzy smutku, bo wiedziałam że z tata nie jest dobrze.
- Taty stan się pogorszył i musimy się wyprowadzić - mówiła dalej płacząc
- Jak to się stało? gdzie wyprowadzić ?- zadawałam pytanie po pytaniu.
- W Polsce nie ma takiej opieki, ani sprzętów do operacji i opieki do obserwacji.- szlochała
- Ale gdzie się wyprowadzimy i gdzie jest tata ?- spytałam
- Do L.A do Stanford, tata leży w centralnum szpitalu -odpowiedziała.
- Zaraz tam bd- rozłączyłam się i pobiegłam do łazienki. Obmyłam tylko twarz i zabrałam bluzę. Wybiegłam z domu  i pobiegłam na przestanek. Autobus miałam za 3 minuty. -Najszczęśliwszy dzień w moim życiu, zamienił się na najgorszy- mówiłam sobie w myślach. autobus przyjechał i po pietnastu pinutach byłam juz na miejscu. Wbiegłam do szpitala nie zwracając uwagi na ludzi. Spytałam się recepcjonistki gdzie leży mój tata a ona odpowiedziała; 
- sala 239
-dziękuje- odparłam i pobiegłam. Gdy byłam przy sali zobaczyłam mamę, która siedziałam na  krześle.
- Mama wszystko bd dobrze-pocieszałam ją
- wiem córuś wiem -odpowiedziała
- kiedy się wyprowadzamy ?-spytałam
-jutro rano mamy prywatny samolot-odpowiedziała patrząc mi w oczy- Ale dziewczyny z nami nie lecą
- jak too, dlaczegooo- mówiłam zdenerwowana.
- bo one mają już swoje życie, są pełnoletnie, mają już swoich narzyczonych. Kasia musisz zrozumieć - mówiła ze spószczoną głową 
- dobrze - powiedziałam i usiadłam. Wkońcu projechaliśmy do domu sie spakować. Wszystko spakowałam w dwie duże walizki. Poszłam wziąść dużą odprężającą kąpiel. Po godzinie gdy woda stała się zimna, wyszłam i wytarłam się miękkim białym ręcznikiem. Położyłam się na łóżku i wziełam laptopa włączyłam twittera. Od tego czasu co odpisał mi Justin przybyło mi 3000 obserwujących, mimowolnie uśmiechnełam się i napisałam ostatniego tweeta z Polski " Żegnaj Polsko witaj L.A #sad". Odłożyłam laptopa i dopiero teraz sie skapłam że JUSTIN BIEBER właśnie tam mieszka. Serce zaczęło mi bić, ale wiedziałam że i tak go nie poznam bo Stanford to dość duże miasto, a taka gwiazda jak on nie chciała by się zadawać ze zwykłą, brzydką nastolatką jak ja. Myśląc tak zasnęłam. 
Obudziłam się o 7.30, bo na 10.00 mam samolot. Potargałam się do łazienki wykonałam moją "codzienną toalete", jeszcze nałożyłam lekki make-up i zeszłam na dół. Mama czekała już na mnie na dole ze śniadaniem i przyglądała mi się uśmiechając
- Cześć-rzuciłam gdy weszłam do kuchni
- Hej -odpowiedziała- Mam dobre wieści tata czuję się o wiele wiele lepiej, ale ii tak musimy wyjechać do L.A
- spoko- i tak było mi to już obojętne. Tu nie miałam przyjaciół. Byłam zawsze cicha i chodziłam w kapturze.
- co ty taka nie w humorze- spytała
- Mamo ja tu ćwierć życia przeżyłam - odparłam 
- wiem córuś,ale dobrze nam zrobi wyprowadzka- odpowiedziała. ja już nic nie mówiłam zjadłam śniadanie i pojechałyśmy taksówką na lotnisko. Tata już w karetce tam czekał. Weszliśmy do samolotu i wystartowaliśmy . Oparłam głową o szybę samolotu i nie wiem jak ale zasnęłam. Nagle usłyszałam :
- Kasia, Kasia budź się zaraz lądujemy - mówiła mama 
- dobrze już, niechętnie otwarłam oczy i zapięłam pasy.
Gdy wylądowaliśmy czekała już na nas taksówka. Weszliśmy do niej i jechaliśmy jakieś 20 minut po czym taksówka się zatrzymała. 
- To tu - odparła mama 
- Pora zacząc nowe życie - powiedziałam prawie nie słuszalnym głosem.
- Mówiłas coś ? - spytała mama
- nie, nie chodźmy- skłamałam . Weszliśmy do domu ja od razu skierowałam się do pokoju, który pokazała mi mama mówiąc : 
- to twój 
- ok . wybacz ale chcę się przyzwyczaić. - powiedziałam . Weszłam do pokoju i zamknęłam za sobą drzwi. gdy zobaczyłam mój pokój byłam zaskoczona, pozytywnie zaskoczona. bardzo mi się podobał. 






Poszłam wzięłam kąpiel i wyszłam w swojej kochanej piżamce  w misie. Wtedy spojrzałam w okno to co zobaczyłam sprawiło że nogi zrobiły mi się jak z waty. A mianowicie w oknie zobaczyłam.........